Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
  • Teren 34.40km
  • Czas 01:19
  • VMAX 47.00km/h
  • HRmax 176 ( 93%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zadnia kenda. Dzień pierwszy.

Sobota, 5 listopada 2011 · dodano: 05.11.2011 | Komentarze 2

Kenda nie zamula. Jest cięższa od wylajtowanych continentali ale za to forma klocka oraz zwarty, obły profil obiecuje wiele i jak praktyka pokazuje nie są to czcze obietnice.
Stromy ziemny podjazd? No problem.
Ślady po zbiorowej obstrukcji rączych sunka wakan? Nie ma probliema.
Zaorane pole pana Miecia? Spox. Niczym skalpel w łapie szalonego chirurga tnie zestaw conti&kenda; Mieciowe grunta.
Nie ma srania po krzakach.

Jestem na tak.




  • Teren 35.62km
  • Czas 01:14
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mamusiu, a czemu temu panu tak skacze łańcuch?

Sobota, 5 listopada 2011 · dodano: 05.11.2011 | Komentarze 0

To żółty jesienny liśc kochanie. Liśc w kasecie.




  • DST 34.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Autumn in the city

Piątek, 4 listopada 2011 · dodano: 04.11.2011 | Komentarze 0

Zimny banan w zęby kole.
Ta jesień zaczyna mnie wnerwiac.
Kupiłem sobie dziś od bikeboya niskobudżetową kendę przełajową i mam względem niej duże oczekiwania.
Waga nie powala ale ma obiecujący rysunek bieżnika no i te kendowskie mieszanki nie do starcia.
Bo te conti tą miękkie są a nie twarde a tu trzeba odwrotnie...
Zobaczymy.
Może już niebawem okaże sie jaki kendzia kryje w sobie potencjał.




  • DST 25.28km
  • Czas 00:59
  • VAVG 25.71km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

O jakiż zryty dzień, czemu taka chałwa...

Czwartek, 3 listopada 2011 · dodano: 03.11.2011 | Komentarze 0

Nędza ze Swarzędza. Zimno, cimno, buro i ponuro.
Nie chce mi się biegac, jeżdzic ani nic mi się nie chce. Zapiszę się na konie albo na decupage. Albo na układanie bukietów.
Albo chociaż do kółka modelarskiego.
Będę sklejał spitfire'y.
A dupa... nie będę.




  • DST 20.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Raz, dwa do roboty! Trzy, cztery z roboty.

Środa, 2 listopada 2011 · dodano: 02.11.2011 | Komentarze 0

Pieruńska dziś mgła w mieście kozła na krzaczku.
Mgłą się zaczął dzień. Mgłą się kończy.
Takie zaduszki. Takie dziady.
Swięto zmarłych.
Taka miękka nekrofilia jak powiedział Lechowicz.




  • DST 32.21km
  • Czas 01:10
  • VAVG 27.61km/h
  • VMAX 56.00km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

czasówka rezultatówka. Bujaneze po stritach Lublinensisa.

Poniedziałek, 31 października 2011 · dodano: 31.10.2011 | Komentarze 0

Dziś niewyspany jak pies pocisnąłem do pracy i urwałem dwie minuty z poprzedniego czasu. A jak się kurna cieszę. Ojeja, ile mam z tego satysfakcji. Jak wtedy, kiedy dostałem małego fiata na płaską baterię i kabelek.
Ja normalnie jestem małym, dużym dzieckiem. Zajebiście.

Wpadłem na zieloną do siory i naszej mutti. Bujaka po centrum i zawijka na hatinhos. Fajnie.
I like my yellow arrow. My muscle bike is my favourite toy. Srutu tutu.
Nigdy nie czaiłem zbyt dobrze tego języka.
Dziś jest piękny, piękny dzień.




  • DST 89.47km
  • Czas 03:00
  • VAVG 29.82km/h
  • VMAX 61.40km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sobótka.

Sobota, 29 października 2011 · dodano: 29.10.2011 | Komentarze 2

Nie dokręcałem. A bo mi się nie chciało. Nie dla okrągłych cyfr i stsatystyków się smiga a dla radości.
No!
I tyle w temacie. Natomiast w temacie jazdy sprawy się mają tako, że był Easyrider McGyver vel Arek na swym Fauście, doktor Łukasz z Krzysiowym i moja skromna osoba.
Fajnie było.
A tak w ogóle to odkryłem dziś, jak super efektywnie podniśc sobie na moment kopnięcie. Plan jest prosty. Należy nastawic cztery buraki (koniecznie cztery) na wolnym ogniu. Należy wyjśc z kolegami na rower i przypomniec sobie o burakach.
Ostatnim etapem jest wykonanie spiesznego telefonu do współmieszkańca.
"Jesteś w chacie? Wyłącz mi buraki!!"
Po potwierdzeniu, że współlokator jest w chacie i że wyłączy buraki odkrywa się w sobie nieogarnięty potencjał energii. Heh...

Krzysio i doktor Łukasz dziś nie mieli fazy na "niewiadomoco" a ja miałem i owszem. Z resztą Easy też chyba trochę miał. Moja faza na jazdę kazała mi dokręcac na podjazdach za co pan doktor mnie objechał niepochlebnie wyrażając sie o mojej lekkiej dupie.
Pan doktor mi (khe, khe) zazdrości. Moja lekkośc dupy jest mu nieznośna.
;)
W ogóle pan doktor dziś na lewo i prawo rozdawał faki niesfornym kierowcom spieszącym na groby i pewnie nie tylko. Słodziak. U takiego mogę się leczyc.

Bardzo, jakby to powiediała N. "urocza" sobótka. Jutro teleranek- zygmunty będą katowały. Trochę mnie korci, żeby dostac od nich po uszach. Ja jeszcze nigdy z mastersami...




  • DST 10.47km
  • Czas 00:20
  • VAVG 31.41km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sssado-mmmaso-gnanie czyli czasówka bezrezultatówka.

Piątek, 28 października 2011 · dodano: 28.10.2011 | Komentarze 0

Nie mogę wzbic się ponad te moje 20 minut. Chyba muszę zjeśc kilo chałwy i popic rosołem albo już nie wiem co. Flaki wegetariańskie?...
A! No tak, zapomniałem. Trzeba wpierdaczac buraczki... Michał tak mówił...




  • DST 9.95km
  • Czas 00:19
  • VAVG 31.42km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybki powrót na cztery serki homo.

Czwartek, 27 października 2011 · dodano: 27.10.2011 | Komentarze 0

Wczoraj zapomniałem zabrac swojej sigmy na przód i chyłkiem cisnąc między ulicami, licząc na to, że nie spotkam policjanta oczywiście Go spotkałem.
Dojeżdżając do miejsca przecięcia się naszych trajektorii lotu nie wiedząc kompletnie co działac śmignąłem mu koło nosa nieoświetlonym na przodku bajkiem oczekując, że lada moment zaplecami pojawi się niebieskie światło kogucie.
Ale nie. Nie pojawiło się. Pan sierżant dał se siana a mi święty spokój.
Może wściekle mrugający zadni smart spowodował, że Mr. Sierż dziś mi odpuścił?
No nie ważne.

Dziś wybierając się ku miejscu zatrudnienia przezornie wcześniej zapakowałem światełko do kieszeni mając to miłe uczucie, że dziś będę oświetlony "i co nam pan zrobi?"
Jakże śmiechowo się zrobiło mi w serduszku, kiedy odkryłem, że akukulatorki nie idjosz, nie żywjosz ,is det.
A więc mam trzy diodki, kilka deko czarnego tworzywa i nadal cimno panie...
Cóż czynic, but i ogień...
Za to dziś szybciej. Dobrze mi robią te moje starogajskie biegówy. Trza biegac, póki za wstęp do lasu nie trzeba płacic...
Dziś sierżanta nie było.
A! Dziś na kolację zjadłem cztery serki z Krasnegostawu. Waniliowy raj z wieprzową żelatyną.




  • DST 10.40km
  • Czas 00:21
  • VAVG 29.71km/h
  • VMAX 45.00km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czerwony ryj.

Środa, 26 października 2011 · dodano: 27.10.2011 | Komentarze 0

Biegiem do pracy, bo zachciało mi się pogadac z R. nad Zalewem, zjeśc pierogi i to wszystko "za pięc dwunasta", czyli "nie masz już czasu na nic, zęby se umyjesz w pracy".
No i zamiast majestatycznie toczyc się na popierdółce- sakwoprzychaczce zwanej kozą, niespiesznie i mając pośpiech głęboko ukryty w duszy swej chyciłem przełajkę okrakiem i jak ten głupi Jasio poleeeciałem. Tylko raz pocisnąłem na czerwonym, dalej było już normalnie.
Grunt, żę zdążyłem. Na minutę przed czasem byłem na miejscu udając, że mam równy oddech. Tylko czerwonego ryja nie dało się ukryc przed gawiedzią.