Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Luty, 2012

Dystans całkowity:189.27 km (w terenie 5.00 km; 2.64%)
Czas w ruchu:12:01
Średnia prędkość:22.53 km/h
Maksymalna prędkość:54.40 km/h
Maks. tętno maksymalne:192 (102 %)
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:27.04 km i 1h 05m
Więcej statystyk
  • Czas 00:46
  • HRmax 180 ( 95%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dookoła Jana Pawła.

Środa, 29 lutego 2012 · dodano: 29.02.2012 | Komentarze 0

Bieganie dookoła Dżipitu- po trzykroc. Piękna pogoda. Ciepło jak w uchu. Piękny wieczór. Widac gwiazdy. Pyszności...




  • Teren 5.00km
  • Czas 00:26
  • HRmax 165 ( 87%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

biegamy

Poniedziałek, 27 lutego 2012 · dodano: 27.02.2012 | Komentarze 0

&feature=related




  • DST 7.00km
  • Czas 00:35
  • VAVG 12.00km/h
  • HRmax 192 (102%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tempówka Węglinek (zapiekany).

Niedziela, 26 lutego 2012 · dodano: 26.02.2012 | Komentarze 1

Jak pilot myśliwca przed nagłą walką zrzuca dodatkowe zbiorniki paliwa i bomby, jak wróbelek zaatakowany przez sfrustrowanego gawrona robi szybką kupę tak ja przed biegówą nic nie biorę na pokład poza minimalną ilością paliwa. Kawa, rodzynki i ślad wczorajszej kolacji. Kiedyś myślałem, że to głupie. Teraz widzę, że to metoda.
Od lasu przez śnieżycę, od JP2 z wietrem w zadek.




  • DST 96.82km
  • Czas 03:46
  • VAVG 25.70km/h
  • VMAX 54.40km/h
  • HRmax 172 ( 91%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pieczeń rzymska.

Niedziela, 19 lutego 2012 · dodano: 19.02.2012 | Komentarze 0

Pogoda dziś, jak na luty, rozpieszcza.
Do Kazimierza w przeciągu godziny i 35 minut.
Upierdliwy boczny wiatr majtał kierą jak dziki.
Poza tym, że boczny to i nieco wryjny więc pocieszałem się, że droga powrotna "jakaż to ona nie będzie wspaniała, w plecy silny wiatr i w ogóle frykasy". Nic z tego. Na powrót był cantralnie w ryj. No nic to, fachowcy od zagadnienia twierdzą,że trening w takich a nie innych warunkach przedstawia jakąś wartośc, jeśli w ogóle. Niech im będzie.
W Harzu A odcięło mi prąd. A więc do wiejskiego sklepiku. Cebularz z grubo ukrojonym platrem pieczeni i pyszny, gęsty pomidorowy dżus. Oraz mimowolne uczestnictwo w wiejskich plotach sklepikowych:

"...pani! A pani wisz, że ten od dziedzica (Dziedzica???) se robił przegrodę i podwóch latach mu wróciło? I Hanka se robi. A jak ona wczora do mie dzwoniła a dziś mówiła, że nie dzwoniła, to rozumisz pani chyba była po jakim piwku.
-Ehehehe, no pewni tak. Łona to lubi."

A pieczeń pyszna. Jak nie kupuje w mieście takich wynalazków mając do nich jakiś awers tak rzymskie pieczenie, oranżady 0,33 i tym podobne wiejskie specjały kupione w wiejskich sklepikach- UWIELBIAM.




  • DST 7.00km
  • Czas 00:32
  • VAVG 13.12km/h
  • HRmax 176 ( 93%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tempówka Węglinek.

Czwartek, 9 lutego 2012 · dodano: 09.02.2012 | Komentarze 2

Komu w drogę temu capsiderm na nogę.
dżipitu- węglinek-bełżycka-konopnica-dżipitu




  • DST 12.50km
  • Czas 00:32
  • VAVG 23.44km/h
  • VMAX 40.20km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybko z worka (plus praca domowa-bunny hop).

Wtorek, 7 lutego 2012 · dodano: 07.02.2012 | Komentarze 0

Minus czternaście stopni, milusio. Bunny hop co ciekawszy krawężnik i po Zlaty Hrad to Tesco. Ah... warene tradicnim sposobom silne pivo...

Ochrona z Tesco w Lublinie to złote chłopaki. Oprócz sklepu popilnują też przełajeczkę. Kochane chłopaki.




  • DST 10.00km
  • Czas 00:24
  • VAVG 25.00km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybko do worka.

Wtorek, 7 lutego 2012 · dodano: 07.02.2012 | Komentarze 0

Noga podaje nie leniwie, kiedy ma za sobą godzinę truchtu.




  • Czas 00:55
  • HRmax 172 ( 91%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przez miedzę tam, gdzie wilcy i zajęcy.

Wtorek, 7 lutego 2012 · dodano: 07.02.2012 | Komentarze 0

Dziś Węglinek nie biegany od około roku z racji powstających nowych osiedli na mojej do niego drodze.
Trochę na przełaj przez pola, miedze schodkowe nieomal jak na ryżowych polach.
Wiele, wiele tropów. Psy, zające i inne niezbadane.
Skorupa zamarzniętego śniegu okrywającego polne bruzdy tak sztywna, że bez problemu utrzymywała moje niespełna osiem dych oraz moje skoczki tak, jak gdyby były to śnieżne rakiety...

Kapliczka, dom pamiętający zapewne Gomułę, klimatyczne stodoły i walące się, poczerniałe budynki.
Pozostałe nieliczne obrazki, których przypuszczalnie za dziesięc- piętnaście lat już nie będzie. Rezerwat nieomal.

Pięknie dziś. Przedpołudnie przebiegnięte megazadupiastą ulicą Węglinek przy nikłym mroziku to niezwykle miłe doświadczenie. Tam jest cicho. Jak na wsi pomimo, że właściwie to miasto.

Chata-Konopnica-Węglinek-Stary Gaj-JP2-chata.
Kilka tempówek, jeden biegacz w lesie trenujący podbieg. Przełajowiec?




  • DST 31.17km
  • Czas 01:30
  • VAVG 20.78km/h
  • VMAX 37.00km/h
  • Temperatura -16.0°C
  • HRmax 161 ( 85%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziś po lodzie. Piękne niedzielne przedpołudnie.

Niedziela, 5 lutego 2012 · dodano: 05.02.2012 | Komentarze 0

To co myało byc szosowem treningyem stało się kółkiem po mieście i dookoła zalewu.
To znaczy nie do końca bo dziś zalew przeciąłem sobie na skuśkę czyli po lodzie.
Minus szesnaście ale słonko śwyeciło czyli jak na te nielekkie warunki to bardo miło.
Kiedy wracałem Janowską zaginając się trochę pod wiatr z naprzeciwka wyleciał mi na jakimś holenderskim pasztecie koleś. Wygląający mocno pozytywnie i jednocześnie mocno dziwnie- narciarskie gogle, maska na pół twarzy, jakaś andergrandowa czapa i to energiczne podskakiwanie dupą na siodełku tak znamienne dla wypoczętej nogi i wiatru ukierunkowanego wprost w dupsko.
Ja mu machu-machu on mi machu-machu i nagle słyszę przepozytywny ton dobywający się z wnętrza gościa: "czeeeśc Marcin!"
Łot?
A to motocyklowy Bartuś był, hihi.




  • DST 24.78km
  • Czas 01:05
  • VAVG 22.87km/h
  • VMAX 44.20km/h
  • Temperatura -20.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mróz.Kozubszczyzna.Noc.

Piątek, 3 lutego 2012 · dodano: 03.02.2012 | Komentarze 1

Minus 20 stopni. Test narciarskich łapawic. Zdany. Po godzinie pierwsze ukłucia w okolicach palców.Morda wychłostana po niedługiej jeździe wygląda jak bym miał o dziesięc lat więcej i ciężkie życie za sobą. Aż się boję pomyśec co by było, gdyby nie było tej warstwy tłustej mazi na gębie. Amputacja gęby? Aż strach pomyślec... Tu żarty się kończą.
Przerzutka po połowie godziny jazdy w tych warunkach dostała spowalniacza. Indeksowała, że tak to ujmę, z głębokim namysłem, powoli i z wachaniem. Ale indeksowała.
Białe pola oświecone bladym światłem księżyca i oblodzone wiejskie drogi.

Poranek: oddycham z ulgą. To co wyglądało jak czerwone obwisłe policzki starego dziada dziś powróciło do normalności. Pozostały tylko czerwone plamy wzdłuż nosa. Nie ukrywam, bardzo liczę na to, że i one znikną.
To na swój sposób jest zabawne ale pobudza też do myślenia. Wczoraj wieczorem przez moment widziałem w lustrze siebie jako już starego gościa.

Wielki szacun dla pdróżników pokroju Kamińskego.