Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- Czas 00:55
- HRmax 172 ( 91%)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przez miedzę tam, gdzie wilcy i zajęcy.
Wtorek, 7 lutego 2012 · dodano: 07.02.2012 | Komentarze 0
Dziś Węglinek nie biegany od około roku z racji powstających nowych osiedli na mojej do niego drodze.
Trochę na przełaj przez pola, miedze schodkowe nieomal jak na ryżowych polach.
Wiele, wiele tropów. Psy, zające i inne niezbadane.
Skorupa zamarzniętego śniegu okrywającego polne bruzdy tak sztywna, że bez problemu utrzymywała moje niespełna osiem dych oraz moje skoczki tak, jak gdyby były to śnieżne rakiety...
Kapliczka, dom pamiętający zapewne Gomułę, klimatyczne stodoły i walące się, poczerniałe budynki.
Pozostałe nieliczne obrazki, których przypuszczalnie za dziesięc- piętnaście lat już nie będzie. Rezerwat nieomal.
Pięknie dziś. Przedpołudnie przebiegnięte megazadupiastą ulicą Węglinek przy nikłym mroziku to niezwykle miłe doświadczenie. Tam jest cicho. Jak na wsi pomimo, że właściwie to miasto.
Chata-Konopnica-Węglinek-Stary Gaj-JP2-chata.
Kilka tempówek, jeden biegacz w lesie trenujący podbieg. Przełajowiec?
