Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2011

Dystans całkowity:1215.91 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:38:36
Średnia prędkość:26.06 km/h
Maksymalna prędkość:73.40 km/h
Liczba aktywności:10
Średnio na aktywność:121.59 km i 4h 49m
Więcej statystyk
  • DST 60.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

dzień głupawkowy (postaw przełaj na szosowych, dawaj potem z Gubałówki)

Wtorek, 30 sierpnia 2011 · dodano: 04.09.2011 | Komentarze 0

Totalny brak pomysłu na trasę. Wiem tylko, że nie będę uprawiał joggingu pod reglami, że nie będę prześcigał się z nieprzebranymi masami podpierającymi sie kijaszkami od nordicu. Rower chwilowo poraz kolejny się z lekka przejada. Mimo to wsiadam.
Szczególnie upodobana przeze mnie Bukowina T. i Poronin z którym mam bardzo miłe wspomnienia z dzieciństwa wymusza ponowny atak na rekomendowany przez półtoragościa Ząb. Ty razem jednak po wdrapaniu się na szczyt nie jadę w prawo jak ostatnio ino atakuję w lewika. Dojeżdżając cały czas prosto dojeżdżam do końca drogi. Zjadam banana, skórką kulturalnie rzucam w krzale a papierkiem po chałwie daję po tylnej kieszeni, podziwiam cudne widoki i cisnę na Gubałówkę, gdzie poraz pierwszy spotykam się z diskopolo w odmianie góralskiej. Heh...
Na Butorowym Wierchu postanawiam zobaczyc, jak to jest zjechac technicznie, powoli, cały czas kontrolując hamplami sytuację.
Po kilku (20, 30??) metrach stwierdziłem, że wszystko ok, tylko, że nagle moje opony zaczęły tracic przyczepnośc a ja nabieram prędkości (WOOOW ;( )
Na nic zdało się wystawianie nóżki i próby wyhawmowania powiedzmy, niekonwencjonalne- nóżka, balans, wydawanie okrzyków zaczynających się na "o kurczę blade" :P
Trzeba było położyc się możliwie nie na przerzutce i, o ile to możliwe nie na kamieniach. Dupa bardzo śmiesznie obita, banan w tylnej kieszeni powiedzmy to sobie szczerze- zmiażdżony. Ja żywy. Niech żyje fantazja. Uffff...
I powrót pod górę, jak to dobrze, że przełaj fajnie się nosi na ramieniu. Nie jest to co prawda torebka z krokodylej skóry ale co tam, jest dobrze. Przezadowoleni turyści zdaje się, że marki ceper wyprzedzający mnie na wyciągu krzesełkowym uprzejmie zapytali się mnie jak się idzie. Cóz było im odpowiedziec?:) ŻE DOBRZE SIĘ IDZIE!

Tak to czasem człowiekowi lubi odbic.




  • DST 80.14km
  • Czas 03:20
  • VAVG 24.04km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Standardzik podhalański.

Niedziela, 28 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Na dzień dobry podjeżdżanko Drogą Do Olczy.
Potem w dół do Krupówek, które oczywiście olewamy. Nic tam po nas.
Lot do Koscieliska ale od ośrodka dla żołnierzy odwrót. Tędy dziś nie będzie jeżdżenia.
Więc lecimy na Zakopiankę po to, by odbic na Poronin do Bukowiny.
A potem kolejno: Kurycowski Wierch-Brzegi-Rzepiska-Łapszanka.
Dzisiejszy dzień jest bardzo mglisty, chłodny (poniżej 20 stopni C).
Podjeżdżanie Łapszanki to oddzielna, cudowna historia.




  • DST 116.00km
  • Czas 04:53
  • VAVG 23.75km/h
  • VMAX 73.40km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rzepiska po raz pierwszy.

Sobota, 27 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 1

Dziś poleciałem na Tamę w Niedzicy.
Olcza-Jaszczurówka-Capówka-Głodówka-Bukowina Tatrzańska-Brzegi-Rzepiska-Łapszanka (och, och, och 73,4km/h - oooch..)Lapsze Wyżne oraz Niżne i Niedzica.
Powrót tak samo tylko od końca licząc. Ujechany jak pies pan M. szczęśliwy powrócił na swoją bazę.




  • DST 150.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śladami Tour de Tatry. Pierwsze podejście.

Piątek, 26 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Nieudane podejście do TT.
Gdzieś przy banerze hotelu "Bachledka" i bikeparku Kony zgubiłem moją mapkę co miało póżniej fatalne skutki.
Zupełnie niepotrzebnie wybrałem jazdę bardzo komfortową ścieżką dla rowerów a tym samym przeoczyłem żółte strzałki TT na drodze głównej.
Poleciałem prosto na Spiską Belę-Busovce-Podoliniec i Ruzbachy, Niżne i Wyżne i w ten sposób znalazłem się 11 km przed Starą Lubovną stwierdzając, że "tych Tatr to coraz mniej".
Odwrót do Łysej Polany a potem standardzik do Zakopca. Niesmak. Nie lubię się gubic.




  • DST 130.00km
  • Czas 05:20
  • VAVG 24.38km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzień czwarty. Ząb.

Środa, 24 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Chwilowo brakuje mi pomysłów na traski. Na szczęście SĄ PODJAZDY!
Tak więc w dniu dzisiejszym trochę na spontana. Były jakieś Szaflary, Topory i Białe Dunajce.
Był też Ząb (podjeżdżany z ciekawości dwukrotnie). Pomiary wskazują, że Ząb ma pi na oko 4,1 km długości, że jestem w stanie Go podjechac w 16 minut i że poleciałem z niego z prędkością powyżej 72 km/h. Hehe.. Było naprawdę fajnie.




  • DST 130.45km
  • Czas 04:56
  • VAVG 26.44km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakopane. Dzień trzeci.

Wtorek, 23 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

To się staje cudowną wakacyjną tradycją.
Wyskok z Pardałówki na ulicę Droga Do Olczy- od razu podjeżdżanko na śniadanko. Potem krótko po płaskim i wspinanie się na serpentynkę, która już staje się moją ulubioną- Jaszczurówka-pod sklep "Siedem kotów" a później odbijką na Murzasichle. Potem nastąpił szybki lot na Poronin z którego z kolei śmignąłem do Kościeliska.W następnej kolejności Czarny Dunajec i Pieniążkowice. Odwrót. Dziś styknie.




  • DST 247.38km
  • Czas 09:07
  • VAVG 27.13km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakopane- Kraków- Zakopane.

Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Lot Zakopianką do Krakowa. Bujanie się po Krakowie. Nocny powrót. Zakopianka nocą jest upiorna. Szkiełka na poboczu, wyskakujące z nienacka quadopodobne "coś"- brr..




  • DST 128.27km
  • Czas 05:03
  • VAVG 25.40km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakopane. Dzień pierwszy.

Sobota, 20 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Pierwsze zachłyśnięcie się, że może byc aż tak stromo.
Podczas nawijania na koło pierwszych kilometrów po Zakopcu spotkałem górala kasującego dutki za parking od przyjezdnych.
Miłe to było spotkanie. "Panie, Tru de Poloń to nie w te strone!"- krzyknął do mnie z takim wyrazem twarzy, jakby mnie i lubił i jednocześnie chciał dac po mordzie przemiły i przedowcipny ów człowiek.
Kiedy łupałem kolejną pętelkę zapoznawczą po mieście ten sam górol zawołał ponownie- "Panie! tydzień spóźnienia!" :-D.
Sympatycznie, miło, specyficznie. Kilka dni później idąc tamtędy z buta na Nosal ów parkingowy góral podał mi rękę jak staremu znajomemu.
Okolice Czarnej Góry i Bukowiny pełne pamiątek po TdP. Nasprejowane napisy na podjazdach "Go!" oraz "Huzar". Te dedykowane Bartkowi Huzarskiemu autorstwa chyba jakiejś lasi- entuzjastki bo zaraz za ksywką widnaiło wysprejowane serduszko :)

Poza tym trochę błąkania się po mieście. Obczajanie ulic a potem kolejno:Jaszczurówka- Łysa Polana i pierwszy wypad poza granicę czyli: Podspady-Żdiar-Bachledova Dolina i nazad tą samą drogą.
Cudnie i wspaniale. Wspinaczka, do kwadratu.




  • DST 54.80km
  • Czas 01:48
  • VAVG 30.44km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nagły Wojciech po sniadaniu. Przebieżka na dwa banany i żywiec zdrój.

Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0

Dziś piękne, piękne słońce, wiatr w dupkę/plecy.
Bikepack won w kont i z miejsca koniom lżej.
Zadupia pełne odpusto-festynów i można wyrwac czerstwą dupę z wianem na scypka...

Unio! Danke pięknie za te zadupne gładkie asfalty. Poza tym spadaj za nazywanie warzyw owocami.
Panie Boże, uwielbiam takie poranki.
Noga podawawszy, kiera w dłoni dobrze leżywszy, płuca pompowawszy.
Zacnie.




  • DST 118.87km
  • Czas 04:09
  • VAVG 28.64km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwsze kilometry z bikepackiem pod dupą. Układanie łańcucha, Docieranie klocków.

Niedziela, 14 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 0

Dziś Zwirek z Dawidem mnie urwali.
Edit: ponad dwa tygodnie bez przełajki zrobiły swoje- byłem cienki jak szosowa dętka z decathlona. W Batorzu pod sklepem a'la kurort czułem się dziwnie zmęczony tak jak by to było już sto w kołach ale ketajowy zegareczek pokazywał wyraźnie, że sześc dych dopiero i ani więcej.
Swoją drogą ciekawe ile waży wypchany bp do 3/4-ych bo na moje oko to na luzie ponad dwa kilo miłem uwieszone u dupska. Zadna to jazda treningowa :(