Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2011

Dystans całkowity:407.80 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:13:16
Średnia prędkość:30.74 km/h
Maksymalna prędkość:63.20 km/h
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:101.95 km i 3h 19m
Więcej statystyk
  • DST 106.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 31.80km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Za plecami pomarańczowo- czarnego Hajlibajli. Speedy Kazio.

Wtorek, 26 lipca 2011 · dodano: 26.07.2011 | Komentarze 0

Jak to u mnie. Pomysł, realizacja. Szparagowa do gara, makaron na miskę, ukradzione pół godziny snu i ogień (ogieniek).
Dobra jazda. Na tempo. Na złachanie.
Paweł mnie odprowadził. Dobrze jest się móc chowac przed tym sukin fuckin wiatrem za wielkogabarytowym koleżką. Pomaga.
W N. jeszcze małe pierdu-pierdu ze spotkanym Mikroklimatem i rurka do Kazia.
Stan na Wiśle sporo wysoki. Lecąc asfaltem można bez problemu oglądac około 3/4 wysokości masztów wystających ponad murek na wale.
Tylko komarów nima. Za chłodno.




  • DST 35.00km
  • Czas 01:08
  • VAVG 30.88km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

wieczorne wdychanie poburzowego, przepalanie placków przed snem

Niedziela, 24 lipca 2011 · dodano: 24.07.2011 | Komentarze 0

Lekki niedosyt wygonił mnie z chałupy. Rozsądek grzecznie poprosił o wciągnięcie na buty ocieplaczy i przykręcenie do kiery lampki od nieocenionego i opiekuńczego P.
Wspaniałe, rześkie powietrze, wyspanie i moje ulubione placuszki we mnie ;) pozwoliły mi jebutnąc jeszcze 35 kaema. Oj ku.wa, jak mi dobrze teraz...




  • DST 102.00km
  • Czas 03:48
  • VAVG 26.84km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

odprowadzanie ustawki Jurkowej.

Niedziela, 24 lipca 2011 · dodano: 24.07.2011 | Komentarze 3

Dzieci Jurka odprowadzone. Później pocisnąłem różnymi zadupiami do do Niedrzwicy Dużej. Wylot na główną prowadzącą na Kraśnik i odbitka w prawo w kolejne zadupia (Borzechów). Borzechów- Borów-Hodel, jak dotąd spoko.
Nie wiadomo kiedy wdrapałem się na jakąś skarpę z dziurawym jak nieszczęście asfaltem- widoki po prawej piękne- jak takie mikro Bieszczady wiatr czasem trochę boczny a czasem w plecy- jest dobrze.
A potem walka z wiatrem. Wiatr do sześcianu po ryju. W Bełżycach sklepy na rynku albo tylko za gotówkę albo od 15-20 złotych (fak!) Kur..a, ja chcę tylko dwa banany, batona i wszycho a te mi wyskakują z dwoma dychami. Dupa zbita.
Bełżyce pełne różnych matek boskich- średnich, małych i wielkich, białych jak śnieg figur. Jakie maryjne miasteczko, jacy maryjni mieszkańcy.
Lecę do domku na pusto w brzuszku. Okolice Radawca to po prostu próba strącenia mi łba przez wiatr. Ale dało radę. bo domek niedaleczko, za lotniskiem i za rzeczką.
Zrobione sto z małym hakiem a czuję się jak po stupięcdziesięciu...
A w domku zimna perła z puszki, ziemniaczane placki z curry i fasolka. juupi!




  • DST 164.80km
  • Czas 05:00
  • VAVG 32.96km/h
  • VMAX 63.20km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

odprowadzanie Żwirka do domku

Sobota, 16 lipca 2011 · dodano: 16.07.2011 | Komentarze 0

Ciśnięcie z Kermitem.