Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
Grudzień, 2011
| Dystans całkowity: | b.d. |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 0 |
| Średnio na aktywność: | 0.00 km |
| Więcej statystyk | |
- Aktywność Jazda na rowerze
Mój drogi przyjacielu:
Czwartek, 29 grudnia 2011 · dodano: 29.12.2011 | Komentarze 0
Jeśli wszystkiego będzie za dużo i ponad twoje siły
Jeśli poczujesz jak za twoimi plecami dyszy chuj
czekając tylko, kiedy by cię strzelic
Jeśli czujesz, że jest źle lub kurwa chujowo
Idź i zrób coś innego,
Jeśli biegasz- to dziś pojeździj
Jeśli jeździsz- to dziś pobiegaj
jeśli i jeździsz i biegasz
pocwicz zchodzenie i wsiadanie w biegu.
Jeśli jest wieczór- idź na oświetlony plac pod sklepem.
Jeździj w tę i we wtę. Zsiadaj, wsiadaj i tłucz blokami o brukową kostkę.
Moze przyjedzie policja, może ktoś się będzie długo oglądał.
To nie ważne.
Potem kup se pomarańczowy tarczyn, albo mocną tatrę w puszce.
I może film? Może Dekalog dziewiątka? Błaszczyk taka młoda...
I pamiętaj co mówiła Eleonora Roosvelt.
Nie ważne co ludzie....
- Aktywność Jazda na rowerze
"Nie ukradłem! Trenuję przełaje, spokojnie!"
Poniedziałek, 19 grudnia 2011 · dodano: 19.12.2011 | Komentarze 0
Na fali najświeższych wspomnień wykorzystywam elementy infrastruktury typu schody i dalejże zeskakiwac z bajka w biegu i dalejże po dwa schodki w górę dzierżąc rower w rękawicach chiba- a jakże!
Dziś seria alejek osiedlowyh prostopadłych do krzyżówki JP2 z Nadbystrzycką. I z buta, i z buta. Stuka podkuta diadora.
Alternatywny powrót z pracy. Ale czad! Ja pieprzę! Oł mama!
A tu dwaj policyjanci stoją se po ciemaku i- co oni tam kminią- lolki krencom? Namawiają się na kogoś? Trudno wyczuc. Biegnę se, biegnę. Po dwa schodki sadzę.W rękach trzymam rower a jakoś na nim nie jadę. I jakoś mi się dziwnie spieszy.
Nie jego ten bicykiel czy co??
No więc nie wiem czy to normalne ale zacząłem się w cwale tłumaczyc. A ci do mnie -"dobra, spokojnie." Ale jakoś tak bez przekonania...
Taaa? Więc ten mój performance nie budził żadnych pytań? Chłooopaaakii....
- Aktywność Jazda na rowerze
Puchar Polski w kolarstwie przełajowym - Wyścig o Puchar Prezydenta Miasta Białegostoku
Niedziela, 18 grudnia 2011 · dodano: 18.12.2011 | Komentarze 4
Super traska. Moja kondycja i wyjeżdżenie nie pozwala mi za wiele nawojowac i już około trzeciej rundy zaczynam słabnąc aby podczas szóstej rundy zacząc odzyskiwac na chwilę parę.
Te twardziele robią mnie jak chcą ale za to (he,he) przeskakując różne zwalone pnie i inne atrakcje widzę jak w sensie ścisłym mijam po kilku kolesi na raz (długie nogi po dziadziusiu. Fenks grandfader).
Częśc z nich mnie po jakimś czasie znów dochodzi i zabawa trwa.
Cały czas uczę się zeskakiwac i wsiadac w biegu i powiem, że coraz bardziej mi się to podoba. Bardziej nawet niż sama jazda. I jaka oszczędnośc na łańcuchu...
No tak, tośmy sie pośmialy...
Jazda z bolącym barkiem w biegowych butach tuż przed zawodami po Białymstoku w poszukiwaniu otwartej apteki. Bo potrzebny był jakowyś syf pt. Ibuprom. Ale apteki na trzy spusty i do widzenia ślepa gienia.
Ktoś gadał coś o adrenalinie, że dobra na ból. No i faktycznie jest dobra.
I okazało się, ze tylko w biegowym bucie bark napierdziela tak niemiłosiernie. A w spd-ach już znacznie mniej.
No i kul.
Było świetnie i że tak powiem bardzo mencunco.
https://picasaweb.google.com/113616689500160794557/PucharPolskiWKolarstwiePrzeAjowymWyscigOPucharPrezydentaMiastaBiaEgostoku#slideshow/5687527341761555458
- Aktywność Jazda na rowerze
Ogólnopolski Wyścig w kolarstwie przełajowym - o Puchar Wójta Gminy Turośl - Ptaki 17 gru 2011
Sobota, 17 grudnia 2011 · dodano: 18.12.2011 | Komentarze 1
A więc lecimy w Ptaki.
Ptaki2011
© marcin0604
Cóż za obfitująca w dziwaczne nazwy miejscowości okolica. Zawody odbywają się w Ptakach a najbliższy spożywczak jest tuż obok w Pupkach.
Aż żal, że nie zapuściłem się trochę dalej. Może wjechał bym w Suty? Albo Wargi Mniejsze?
Ale jestem strasznie wurgarny...
Bardzo ambitna trasa. W pieron ambitna i wyczerpująca- a przynajmniej dla takiej popierdóły- amatora jak JA.
Podmokłe leśne mchy, grząskie i bardzo ładnie spowalniające.
Agrafki na pochyłościach.
Strome, momentami piaszczyste podjazdy.
Korzonki (na których wyglebiłem na bark aż miło).
Swietni kibice.
Szybki król od conti na sterowaniu zdał na szóstkę z plusem. Dobre gumiszcze.
Pogoda straszyła od początku deszczem. Nic jednak z tego nie wyszło.
Boli mnie bark.
Przez moją glebę kilka osób mi zwiało co jednak pozwoliło mi i tak nie byc ostatnim. I bardzo mi miło.
https://picasaweb.google.com/113616689500160794557/OgolnopolskiWyscigWKolarstwiePrzeAjowymOPucharWojtaGminyTuroslPtaki#slideshow/5687188778923064610
- Aktywność Jazda na rowerze
Bo błoto ma to do siebie, że się klei.
Wtorek, 13 grudnia 2011 · dodano: 13.12.2011 | Komentarze 3
Szybkie przedpracowe łupanie Zemborzyckiego.
Chłopy łowią swoje ryby na swoje wędki.
Zimno.
Mokro.
Lepko.
Ciamkające masy pod tylnym kołem.
Koło tylne buksuje, koło przednie myszkuje.
Przełaje w błocie są trudne, tak mi się wydaje.
A potem: myjka, rozbieranie, smarowanie, składanie, pranie, sranie w banie.
No licznik. No dane.
- Aktywność Jazda na rowerze
Zygmunty.
Niedziela, 11 grudnia 2011 · dodano: 11.12.2011 | Komentarze 0
Z zygmuntami szosą i bez napinania się. Bardzo miło. Dziesięc rowera.
Bychawa.
No licznik. No dane.
Około trzech godzin połykania powietrza, które było smaczne i zdrowe.
- Aktywność Jazda na rowerze
Wystrasz babę w Starym Gaju...
Niedziela, 4 grudnia 2011 · dodano: 04.12.2011 | Komentarze 2
Rozpędzone żółte GT z podłożonymi oryginalnymi klockami LX z przed dekady na przedzie jęczy. Jęczy jak jeleń z ograzmem stulecia na rykowisku tudzież jak pociąg co trąbi swoją pociągową trąbą (jak się to do cholery nazywa, ta trąba?)
Jest to w sumie fajny klakson.
Wystraszyłem babę. Baba podskoczyła i zaczęła krzyczec. Ja zajęczałem tylko raz i krótko a ona krzyczała raz ale długo.
Śmiechowo.
Pożegnaliśmy się z babą ciepło życząc sobie miłego dnia.
Dobry trening. Dobra pogoda. Liście ciągle pchają się w kasetę.
Dwa białe punkciki śledzące mnie zza drzew okazały się byc sarnimi dupkami. Słodko.
