Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
Listopad, 2011
| Dystans całkowity: | 163.28 km (w terenie 109.44 km; 67.03%) |
| Czas w ruchu: | 09:32 |
| Średnia prędkość: | 23.93 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 59.60 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 185 (98 %) |
| Liczba aktywności: | 8 |
| Średnio na aktywność: | 40.82 km i 1h 35m |
| Więcej statystyk | |
- Czas 00:35
- HRmax 185 ( 98%)
- Aktywność Jazda na rowerze
trenażer dzień pierwszy. Rowerem do krainy wyobraźni.
Niedziela, 27 listopada 2011 · dodano: 27.11.2011 | Komentarze 0
Jeżdzimy do momentu, aż zaparuje okno.
Sporo potu.
Trochę hałasu.
Przed zapięciem trenażera wyjąłem z kasety kłębuszek popodczęstochowskej trawki- sianka. W sam raz "dla drozda do gniazda" jak mawiał Szozda z teamu mazda.
Przede mną jechał cały czas jakiś koleś, widziałem go wyraźnie w odbiciu okna. Miał czerwoną owijkę, gębę z przodu canti i jechał bez koszulki. Twarz znajoma...
Nie podoba mi się to, że nie mogę sobie wskoczyc na żaden krawężnik.
Podoba mi się to, że dziś po raz pierwszy od Zakopanego moja owijka była mokra od potu. Takie małe i upalne lato w czterech ściananach i na pięc minut.
O jak mi ten film dobrze od przedwczorajszka robi... Morda mi się szczerze szczerzy do niego. No i niech mi ktoś powie, że ta dyscyplina nie jest widowiskowa.
&feature=player_embedded
- Aktywność Jazda na rowerze
Moja pani doktor jest fajna. Kto uważa inaczej temu ja racji nie przyznam.
Środa, 23 listopada 2011 · dodano: 23.11.2011 | Komentarze 0
Moja kozunia- pindunia dowiozła mnie dziś do mojej kochanej pani doktor.
Tam mi trzeba było zajechac bo Szczekociny dały mi w pipę i zmarzłem jak nie przymierzając mrożone truskawki- te z biedrąki, te mrożone.
Czasem tak fajnie jest poczuc między nogami to niebieskie, chińskie bydlę z przekrokiem na wysokości pół łydy...
Taki się wtedy czuję zwyczajny rowerzysta...
Moja kochana pani doktor Agnieszka dała mi to po co pojechałem, zielonkawy druczek oraz dwie białe karteczki (przypomniał mi się western, bodajże "Jak zdobywano dziki zachód" w którym to westernie wódz, dajmy na to "Leżący na brzuchu Bizon" powiedział do wąsatego, śmierdzącego whisky konfederata, że chce za to i za to "tysiąc zielonych papierków").No jak bonidydy- pamiętam- mam pamięc do takich drobiazgów pomimo,że to dośc dwno było.
No i ta moja kochana i fajoska pani dr. Agnieszka, opukała, osłuchała, miło się uśmiechnęła po czym powiedziała "ale prosze przez ten czas rowerem nie jeździc".
W pas ukłoniłem się głęboko dziękując niezmiernie a na podwórzu odwiązując kozę ode płota ładnie pomachałem kochanej dr. A.w oknie stojącej z siodła kozy owej.
Czy pomyślała o mnie, że jestem niekonsekwentny? Nie dotrzymuję słowa? Że niezły ze mnie forfiter?
łi tam...
- Aktywność Jazda na rowerze
Superpuchar w kolarstwie przełajowym- Koziegłowy.
Niedziela, 20 listopada 2011 · dodano: 20.11.2011 | Komentarze 18
Dziś dużo, dużo lepiej. Dużo mniejszy stres niż wczoraj, dużo lepszy posiłek za mną, dużo fajniejsza trasa, wszystko dużo fajniejsze, łącznie z pogodą. Bo wczoraj był hebel.
Szło dobrze.
Trzecia runda jednak nagle i brutalnie się dla mnie skończyła małą siurpryzą.
Tuż za odcinkiem, który w duchu nazywałem już swoim ulubionym złamała mi się kiera. Jak nożem odcięta. Tak więc kończymy radosny przełajowy łikend z Częstochową w tle.
A dziś mogło byc tak fajnie. Choc z drugiej strony mogło byc dużo niefajniej.
W elicie Konwa pokazał wszystkim wszystko. Coś pięknego.
- Aktywność Jazda na rowerze
XV Ogólnopolski Memoriał w Kolarstwie Przełajowym, Szczekociny
Sobota, 19 listopada 2011 · dodano: 20.11.2011 | Komentarze 3
Przekonałem się ile jestem wart jako przełajowiec. Nie za wiele. Długa droga przed panem psze pana...
Próba przeskoczenia dwóch progów następujących tuż po sobie zakończyła się dzwonem i wybitym fakiem.
Nauczony bolesnym doświadczeniem następne rundy przeskakiwałem już w biegu nosząc rower w rękach, co jak się okazuje wychodzi mi niezgorzej (długie nogi???)
Trudna trasa, nie tylko w mojej opinii.
Marek Konwa podjeżdżał wszystko, łącznie z skomplikowanymi technicznie podjazdami przypominającymi bardiej piaskownicę i to na dodatek po trzykroc razy wziętą- pod rząd.
Nie wiem ile przejechałem kilometrów. Nie mam bladego pojęcia. Ale wiem, że Olga Wasiuk to prześliczna dziewczyna. No i prześlicznie wygrała w swojej kategorii.
- Aktywność Jazda na rowerze
Pawełek.
Wtorek, 15 listopada 2011 · dodano: 15.11.2011 | Komentarze 4
Dobry mechanior zrobi koło, któremu inny mechanior skłonny był udzielic ostatniej posługi i odesłac na wieczny odpoczynek do punktu skupu metali kolorowych (takie miejsce w którym spotyka się czarnoskóry Nergal z czerwonoskórym Tomem Arayą).
Mawior został, rzekomo trwale wyłączony ze świata kół żywych i nawijających kilometry.
Mawior ucałował golfa w przód dawno, dawno temu. Nie sądziłem, że mawior jeszcze pohałasuje mi za uszami swoją mawiorową piastą.
A jednak.
Dobrze jest wiedziec, że gdzieś tam, za siedmioma skrzyżowaniami siedzi sobie Pawełek o złotych palcach i z wizją w czaszce.
Złotoręki Pawełek popatrzył, wymierzył, zacisnął,przypieprzył.
Naparł, nacisnął, ścisnął, pomruczał.
Przeciągle popatrzył i...
Obręcz zwątpiła, zmieniła zdanie, przeprosiła i wyszła.
Tak, Pawełek to cenne zjawisko.
Pawełku, nie przestawaj.
- Teren 39.42km
- Czas 01:50
- VMAX 42.20km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
"Przepraszam, ma pan może klucze ampulowe?"
Poniedziałek, 7 listopada 2011 · dodano: 07.11.2011 | Komentarze 2
System pracy zmianowej ma ten plus, że przedpołudnia są dla nas.
Cudne łojenie po Starym Gaju. Gruba warstwa żółtego jesiennego liścia, niekiedy pokrytego szronem. Słońce przebijające się przez coraz bardziej łyse korony drzew. Bajka. Normalnie piękna bajka na dzień dobry. I to wszystko dla mnie :)
Dziś technicznie. Wyłapywanie sporych dziurw niekiedy kończy się giga trzaskiem z okolic kokpitu. Takie tu mamy panie przeciążenia. Jak w MiG-u piętnastym normalnie.
Prawdę powiedziawszy nieźle się wystraszyłem.
Pierwsza myśl- "strzeliła szprycha z przodu". Ale nie. Wszystko wporzo.
Drogą dedukcji i namacalno- dotykalną doszedłem do wniosku że to stery (były deczko luźne po niedawnym wyjęciu podkładek).
Pocisnąłem więc na ścieżkę pytając różnych sympatycznych wędkarsko- rowerowych dziadków o klucze. (Bo swoje zostawiłem jak ta Wołowa D. w timobajlu).
Strasznie miłe chłopy, chcieli pomóc, tylko nie mieli ampuli.
Pocisnąłem więc do inżyniera Andrzeja i tam udzielono mi potrzebnego wsparcia. Po miłym "do widzenia panie Andrzeju" pocisnąłem znów do Starego Gaju. "Na godzinkę"- se pomyślałem.
No i fajno. Do momentu kiedy nie wyłapałem przodem kolejnej dziurwy. ty razem usłyszałem trzask podobny to poprzedniego ale dużo głośniejszy- także z okolic kokpitu. Teraz już wystraszyłem się nie na żarty. Zacząłem rozważac czy aby nie pękła mi kiera. Ritchey ale używka, może ma prawo?...
co się okazało?
Ano po prostu kiera w miejscu styku z fajką pokonała opór dwóch śrub i zmieniła położenie "na chama". Tylko to. Uf...
- DST 84.00km
- Czas 03:35
- VAVG 23.44km/h
- VMAX 59.60km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Nałęczów szlakiem.
Niedziela, 6 listopada 2011 · dodano: 06.11.2011 | Komentarze 0
Dziś droga wybitnie pod przełaj. Szutry, ziemne odcinki, rzadko uczęszczane asfalty. Para była a może było jej zbyt dużo. Złapałem gumę przypuszczalnie przez dobicie- dwie urocze dziurki obok siebie jak od ukąszenia węża.
Dobrze, że Ifson miał klej.
Ja miałem łatki i tą metodą szyki zostały zwarte a dziurwy zasklepione. Dom został osiagnięty.
Strasznie dziś wiało. Kiedy żeśmy sobie wracali przypomniał mi się Piotr z Zielonej Góry spotkany na podjeździe do Bukowiny i nasze rozmowy o podjeżdżaniu. Jeśli nie ma gór to niech chociaż będzie czołowy i silny wiaterek . Zefirek ale do sześcianu i w pysk.
- Teren 34.40km
- Czas 01:19
- VMAX 47.00km/h
- HRmax 176 ( 93%)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zadnia kenda. Dzień pierwszy.
Sobota, 5 listopada 2011 · dodano: 05.11.2011 | Komentarze 2
Kenda nie zamula. Jest cięższa od wylajtowanych continentali ale za to forma klocka oraz zwarty, obły profil obiecuje wiele i jak praktyka pokazuje nie są to czcze obietnice.
Stromy ziemny podjazd? No problem.
Ślady po zbiorowej obstrukcji rączych sunka wakan? Nie ma probliema.
Zaorane pole pana Miecia? Spox. Niczym skalpel w łapie szalonego chirurga tnie zestaw conti&kenda; Mieciowe grunta.
Nie ma srania po krzakach.
Jestem na tak.
- Teren 35.62km
- Czas 01:14
- Aktywność Jazda na rowerze
Mamusiu, a czemu temu panu tak skacze łańcuch?
Sobota, 5 listopada 2011 · dodano: 05.11.2011 | Komentarze 0
To żółty jesienny liśc kochanie. Liśc w kasecie.
- DST 34.00km
- Aktywność Jazda na rowerze
Autumn in the city
Piątek, 4 listopada 2011 · dodano: 04.11.2011 | Komentarze 0
Zimny banan w zęby kole.
Ta jesień zaczyna mnie wnerwiac.
Kupiłem sobie dziś od bikeboya niskobudżetową kendę przełajową i mam względem niej duże oczekiwania.
Waga nie powala ale ma obiecujący rysunek bieżnika no i te kendowskie mieszanki nie do starcia.
Bo te conti tą miękkie są a nie twarde a tu trzeba odwrotnie...
Zobaczymy.
Może już niebawem okaże sie jaki kendzia kryje w sobie potencjał.
