Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- Czas 00:35
- HRmax 185 ( 98%)
- Aktywność Jazda na rowerze
trenażer dzień pierwszy. Rowerem do krainy wyobraźni.
Niedziela, 27 listopada 2011 · dodano: 27.11.2011 | Komentarze 0
Jeżdzimy do momentu, aż zaparuje okno.
Sporo potu.
Trochę hałasu.
Przed zapięciem trenażera wyjąłem z kasety kłębuszek popodczęstochowskej trawki- sianka. W sam raz "dla drozda do gniazda" jak mawiał Szozda z teamu mazda.
Przede mną jechał cały czas jakiś koleś, widziałem go wyraźnie w odbiciu okna. Miał czerwoną owijkę, gębę z przodu canti i jechał bez koszulki. Twarz znajoma...
Nie podoba mi się to, że nie mogę sobie wskoczyc na żaden krawężnik.
Podoba mi się to, że dziś po raz pierwszy od Zakopanego moja owijka była mokra od potu. Takie małe i upalne lato w czterech ściananach i na pięc minut.
O jak mi ten film dobrze od przedwczorajszka robi... Morda mi się szczerze szczerzy do niego. No i niech mi ktoś powie, że ta dyscyplina nie jest widowiskowa.
&feature=player_embedded
