Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- Aktywność Jazda na rowerze
Moja pani doktor jest fajna. Kto uważa inaczej temu ja racji nie przyznam.
Środa, 23 listopada 2011 · dodano: 23.11.2011 | Komentarze 0
Moja kozunia- pindunia dowiozła mnie dziś do mojej kochanej pani doktor.
Tam mi trzeba było zajechac bo Szczekociny dały mi w pipę i zmarzłem jak nie przymierzając mrożone truskawki- te z biedrąki, te mrożone.
Czasem tak fajnie jest poczuc między nogami to niebieskie, chińskie bydlę z przekrokiem na wysokości pół łydy...
Taki się wtedy czuję zwyczajny rowerzysta...
Moja kochana pani doktor Agnieszka dała mi to po co pojechałem, zielonkawy druczek oraz dwie białe karteczki (przypomniał mi się western, bodajże "Jak zdobywano dziki zachód" w którym to westernie wódz, dajmy na to "Leżący na brzuchu Bizon" powiedział do wąsatego, śmierdzącego whisky konfederata, że chce za to i za to "tysiąc zielonych papierków").No jak bonidydy- pamiętam- mam pamięc do takich drobiazgów pomimo,że to dośc dwno było.
No i ta moja kochana i fajoska pani dr. Agnieszka, opukała, osłuchała, miło się uśmiechnęła po czym powiedziała "ale prosze przez ten czas rowerem nie jeździc".
W pas ukłoniłem się głęboko dziękując niezmiernie a na podwórzu odwiązując kozę ode płota ładnie pomachałem kochanej dr. A.w oknie stojącej z siodła kozy owej.
Czy pomyślała o mnie, że jestem niekonsekwentny? Nie dotrzymuję słowa? Że niezły ze mnie forfiter?
łi tam...
