Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2012

Dystans całkowity:10.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:15:00
Średnia prędkość:-
Maks. tętno maksymalne:182 (96 %)
Liczba aktywności:9
Średnio na aktywność:10.00 km i 1h 52m
Więcej statystyk
  • DST 10.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mamo, gęba mi odpadła... (minus szesnaście w skali Celcjusza)

Poniedziałek, 30 stycznia 2012 · dodano: 30.01.2012 | Komentarze 2

Wyjechałem jak zwykle o piątej trzydzieści
urocza przyducha na dzień dobry- odcięty oddech i szybko pojawiające się uczucie
jakby ktoś mi wsadził twarz w dębową ramkę samozaciskającą się
uczucie nie częste a więc warte odnotowania.
podejrzewam, że jeszcze kilka stopni w dół i jazda była by w ogóle nie możliwa z racji nieubłaganych praw fizyki i tzw. rozszerzalności cieplnej metali ( w tym wypadku jednak kurczliwości).
Jak dla mnie hardkor a nawet hard core.
A tuż przed celem słodkie uczucie zamarzniętego oka lewego. To są psze pana jaja. Przejaja.

Należy pic gorące kakało, ja kakakakała nie wypiłem i popełniłem błąd frajerski.
Jutro BĘDZIE ka-ka-ło-ło. Lecz i zimniej będzie...
Gumofile, walony i papachy. Let's go!




  • Czas 02:00
  • HRmax 161 ( 85%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świńskim truchtem bez plecaka.

Sobota, 28 stycznia 2012 · dodano: 28.01.2012 | Komentarze 2

Stary Gaj, śmieszka, Marina, Janowska, śtary Gaj, chata.
Hebel, jak to mawaiją ludzie na wschodzie Polski- lewa łapa bez krążenia dziesięc minut przed końcem imprezy się namyśliła i krążenie wróciło. W prawej stanęło.
Czterech bajkerów wszystkiego, dwóch narciarzy, jedna biegaczka i ekipa z czubów na ognisku i wódeczce w lesie.A bajkerzy to Ivanek z zamaskowanym kimś o kim myślałem, że jest Patrycją a okazał się byc Michałem. A biegaczka to miła pani od wheelera.
W sumie to bym chętnie wypił wódeczkę w lesie w miłej kompanii i przy ogieniu.

Na taką piździawicę to chyba tranik albo chociaż extra virgin...
I neutrogena siedzi mi na fejsie, całym fejsie.
Piękny zachód słońca wieńczy styczniową biegówę.
A słońce zimne i ciche.
A cienie długie i zimne.




  • Czas 02:45
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zygmunty.Light.Bychawa.

Niedziela, 22 stycznia 2012 · dodano: 22.01.2012 | Komentarze 0

Siedem rowerów. Mokro. Zostałem karnie oddelegowany na ogon. Za brak pełnych błotników.
Dobre kręcenie. Nawet pomimo znów odzywającej się tej suki- żołądkowej.
Założyłem licznik. Cóż jednak z tego- juz po 10 minutach licznik został zalany i się zwarł chłopak...

https://lh6.googleusercontent.com/-ztjEBQRHpfk/TyHWAn8ixDI/AAAAAAAAEEA/eVInKEuzSt4/s640/Zdjęcie0464.jpg




  • Czas 01:25
  • HRmax 171 ( 90%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z plecakiem.

Sobota, 21 stycznia 2012 · dodano: 21.01.2012 | Komentarze 0

Świt- Stary Gaj-Zalew-JP2- Świt.

Dziś biegłem przez las szlakiem wytyczonym mi przez jakiegoś bajkera. Mianowicie wytyczną był odciśnięty ritchey Z-max- moja ulubiona guma z dawnych lat.
Świadomośc, że oto mam na plecach 1/3 mojego roweru buduje stawiając jednocześnie pytanie: a czemu nie 1/2 roweru? To w sumie kwestia jednej średniej flaszki po wodzie więcej...




  • Czas 00:50
  • HRmax 160 ( 85%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Za oknem zero czyli międlenie buły.

Czwartek, 19 stycznia 2012 · dodano: 19.01.2012 | Komentarze 0

Popracowa biegóweczka. Inna niż wszystkie moje biegówy bo z plecakiem. Coś mnie niedawno tknęło i reanimowałem jakiegoś zużytego pseudocamelbaka. Trzy i pół litra wody w puste butelki po napojach, całośc złapana ściśle starę szosową kichą i goł- solo test.

Było dobrze. Ciekawie bo inaczej.

Centrum miasta do biegania zawsze wydawało mi się byc miejscem kompletnie do bani.
Ma owa miejscówka jednak zalety. Więcej mijanych ludzi co jednak trochę motywuje. Także to w centrum i jego głównych tętnicach jest większe prawdobodobieństwo, że to co niedawno byo śniegiem a jest obecnie tak zwaną "ciapą" tam właśnie będzie uprzątnięte.
Lasy, osiedlowe alejki są tu na dalszych miejscach.
Tak myślicie?
No to się mylicie.
Lublin stac na różne rzeczy ale nie stac Lublina na całkowitego odśnieżenie centrum. Nie stac Lublina nawet na odśnieżenie połowy centrum. Na przykładzie Kraśnickich, Racławickiej, Spadochroniarzy czy Zana- tylko garnizon odśnieżył swoje rewiry. Pozostałe odcinki to mniej lub bardziej intensywne międlenie buły.
Uuuułeee..

No już dobrze, nie marudźmy. Nie bądźmy kolejnym polakiem, któremu ciągle jest źle, nie tak, nie teges i nie ten tego ten.
Kurde balans, przemókł mi lewy balance...




  • Czas 01:00
  • HRmax 177 ( 94%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nie całuj psa w nos...

Wtorek, 17 stycznia 2012 · dodano: 17.01.2012 | Komentarze 0

Nie całuj go też w łeb.

Podczas niedzielnej galopadki pocałowałem w przypływie euforii biegacza pewnego pinczera w łeb.
I idę o dwie flachy dobrej wódki, że ów rota czy inny vajrus był właśnie od tego miłego pieska.
Żadna wina pieska- wina euforii a może i moja.
Cały poniedzielnik dzięki tej miłej sytuacji byłem odcięty od prądu.

Naszą tarczą ścisła dieta a naszą włócznią coca-cola.

I tak przez 40 godzin. A więc pusty żołądek. A więc echo w jelitach. A więc czysto.

I teraz rozumiem znacznie lepiej co mieli na myśli autorzy tzw. "indiańskich powieści dla młodieży" pisząc o dzielnych siuksach, czirokezach czy innych czarnych stopach dosiadających swych rączych sunka wakan i udających się na bitwę.
A dobę przed bitwą chłopcy jedli całe gówno czyli nic nie jedli.
Smakowicie pachnące kawałki pieczonego bizona były przeznaczone pod mocne, śnieżnobiałe zęby oczekujących w tipi wiernych (a może i nie wiernch) sqaw...

Dziś biegówa na modłę dawnych chłopców z Ameryki Północnej.

Ma to sens jak pieron.

Zjadłbym kawałeczek pachnącego, pieczonego bizona.
Kto czuje zapach tego aromatycznego, rwącego się na włókna zdrowego, bizoniego mięsa ten łapka w górę.




  • Czas 03:30
  • HRmax 180 ( 95%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

"Tą linią cała Huta jeździ, kogom ja nie spotkał..."

Niedziela, 15 stycznia 2012 · dodano: 15.01.2012 | Komentarze 1

Kiedy oglądam dzieła mojego Boga, którego kocham i którego podziwiam i o którym wiem, że nigdy Go nie ogarnę chocby w jednej tysięcznej mojej i tak szerokiej wyobraźni dostaję potężnego kopa z potężnego półobrotu w moją małą dupę.

Tak było wtedy, kiedy pojechałem w Tatry. Kiedy moje oko zapodało sygnał do mózgu a mózg do serca- "patrz synek, to są góry. GÓ-RY! podjeżdżaj i nie pierdol, są dla ciebie". I tak pierwszego dnia było powyżej stówki i było to normą. TAKIE to było.

Tak było i dziś. Cudny, wspaniały i nieogarnięty krajobraz. Biało, biało, biało.
Tak więc zachłannie. Jak dziecko, króre rzuca się na paczkę chipsów bekonowych. Zalew po trzykroc.
Pierwsze kółeczko było po to, aby się porozciągac i spotkac lubelską elitę kurierki i bikepolo.
Drugie kółeczko było po to aby trochę pobiegac z rowerem a trochę na nim pojeździc. A także po to by spotkac znajome ryje.
Trzecie kółeczko było po to aby zaperdalac.

A teraz kawka po bandycku i miłe zmęczenie. Morda odtaja i już wiem, że chyba jutro pojadę do pracy autobusem.




  • Czas 01:00
  • HRmax 180 ( 95%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mrs. Zima (alias Buka)

Sobota, 14 stycznia 2012 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 6

Zima wyciągnęła wreszcie swoje atrybuty za pazuchy.
Ja jestem w siódmym niebie.
Kocham wszystko to co żywiołowe, co wielkie, co majestatyczne.

Po prostu pierdolnęła śnieżyca rodem z hollywoodzkich produkcji.

Biegówa po Czubach z włączeniem wąwozu i JP2.
Piknie panockowie i panie, Bosko i piknie.

&feature=related




  • Aktywność Jazda na rowerze

Popracowe pedalizowanie po nocy.

Piątek, 13 stycznia 2012 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Z Abramowickiej do Wierzchowisk a potem do Świdnika i do domu.
Zwykłe zaginanie się pod wiatr.
Cimno i zimno.
Poza tym jakieś barierki, balustradki, światełka pomarańczowe mgrygają- cuda na kiju od drogowców...

Zipy leżą na stoliku i czekają. Chyba już czas z powrotem założyc licznik.




  • Aktywność Jazda na rowerze

Infrastruktura. Hop siup tralala.

Czwartek, 12 stycznia 2012 · dodano: 12.01.2012 | Komentarze 0

Dobrze jest się czasem wyjśc pozaginac. Można spotkac różne pozytywne mordy co jest niezwykle cenne w tych jakże popieprzonych czasach.

Szczery uśmiech psze pana to jest taki zajebisty towar jedwabisty.
Cenny jak sam skurwensyn.
Złoto i szmaragdy przy tym można sobie wsadzic po pachę.