Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
  • Czas 01:00
  • HRmax 177 ( 94%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nie całuj psa w nos...

Wtorek, 17 stycznia 2012 · dodano: 17.01.2012 | Komentarze 0

Nie całuj go też w łeb.

Podczas niedzielnej galopadki pocałowałem w przypływie euforii biegacza pewnego pinczera w łeb.
I idę o dwie flachy dobrej wódki, że ów rota czy inny vajrus był właśnie od tego miłego pieska.
Żadna wina pieska- wina euforii a może i moja.
Cały poniedzielnik dzięki tej miłej sytuacji byłem odcięty od prądu.

Naszą tarczą ścisła dieta a naszą włócznią coca-cola.

I tak przez 40 godzin. A więc pusty żołądek. A więc echo w jelitach. A więc czysto.

I teraz rozumiem znacznie lepiej co mieli na myśli autorzy tzw. "indiańskich powieści dla młodieży" pisząc o dzielnych siuksach, czirokezach czy innych czarnych stopach dosiadających swych rączych sunka wakan i udających się na bitwę.
A dobę przed bitwą chłopcy jedli całe gówno czyli nic nie jedli.
Smakowicie pachnące kawałki pieczonego bizona były przeznaczone pod mocne, śnieżnobiałe zęby oczekujących w tipi wiernych (a może i nie wiernch) sqaw...

Dziś biegówa na modłę dawnych chłopców z Ameryki Północnej.

Ma to sens jak pieron.

Zjadłbym kawałeczek pachnącego, pieczonego bizona.
Kto czuje zapach tego aromatycznego, rwącego się na włókna zdrowego, bizoniego mięsa ten łapka w górę.





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!