Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
Listopad, 2012
| Dystans całkowity: | 98.44 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 06:35 |
| Średnia prędkość: | 30.29 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 58.20 km/h |
| Liczba aktywności: | 3 |
| Średnio na aktywność: | 98.44 km i 2h 11m |
| Więcej statystyk | |
- Czas 00:50
- Aktywność Jazda na rowerze
Godzina w piekle III edycja.
Sobota, 24 listopada 2012 · dodano: 27.11.2012 | Komentarze 0

serwis na kolanie
© marcin0604
boruś.makuś.przełaje.lublin
© marcin0604
Dobry kibic mieszka w Lublinie.
profesional kibitz
© marcin0604
godzinawpiekleIII
© marcin0604
- DST 98.44km
- Czas 03:15
- VAVG 30.29km/h
- VMAX 58.20km/h
- Sprzęt Batavus Tech 7
- Aktywność Jazda na rowerze
Zamiast Zygmuntowskich- solo.
Niedziela, 11 listopada 2012 · dodano: 11.11.2012 | Komentarze 0
Mełgiew-Łęczna-Lubartów-Niemce-Dys-chatka
Listopadowa goła łydka. Pewnie ostatnia w tym roku.
I pewnie ostatnia opalenizna wiatrowa na fejsie.
Na polach rozłupane dyniowe czerepy i cudna eko woń krowiej kupy.
Wieje ale nie ciągle.
Niepodległość uczczczczczona a ja pijany wiatrem i tlenem.
- Czas 02:30
- Aktywność Jazda na rowerze
Pojedźmy szybko po zgniłych liściach...
Sobota, 10 listopada 2012 · dodano: 10.11.2012 | Komentarze 0
Treningi w trudnych warunkach mogą dawać bardzo dużo radości. Błoto na twarzy i wszędzie indziej integruje z lasem. Ciamkające masy pod kołem cieszą.
Czasami można wpaść na drzewo ale nie jest to konieczne.
"Ale dla czego pan jeszcze nie kicha, pan cały mokry!"
"Ach proszę pani, ja jem omegi. Takie kwasy. I większą mam odporność."
Lubię przestraszyć spacerujących po lesie. Szukający ciszy spacerovicek idzie zadumany. Patrzy na złotą polską jesień w wersji na mokro i myśli o przemijaniu, przebijaniu, przeziębieniu, o dupie sąsiadki- niepotrzebne skreślić. I pojawiam się ja- rozbuchany swym roweryzmem, z parującym karkiem i brudnym białym kaskiem i....
I krzyczę. "Prawa mijam!" albo też "przepraszam!" I spacerovicek zostaje wyrwany siłą mego basu z rozmyślań swych patosu, potasu, niepotrzebne skreślić. I on się cieszy, widząc, że w tym lesie nie wszystko jednak gnije, się rozkłada, obumiera, niepotrzebne skreślić, i ja się cieszę, że ładnie, zgrabnie szybko mijam spacerovicka. Wielka mała radość.
Jutro jest święto. Z jego okazji każdy chce mieć czyste auto. Czyni to pewien problem tym, którzy chcieli by zmyć kilogramy (no dobrze,bez przesady- gramy) błota i igliwia z roweru czy z czegokolwiek. Kolejki są do myjek po prostu. Duże.
Las odznaczył mnie Orderem Trzeciej Klasy z Dębowym Zgniłym Liściem na Widelcu. Zaszczytne to odznaczenie jednak odrzuciłem.
Hans Ulrich Rudel latał sztukasem i rozwalał czołgi, wioski i inne dobra. Tak rozwalał, że w końcu urwało mu nogę z tego zaangażowania. Poza sławą ten syn pastora otrzymał też między innymi Order z Dębowymi Liśćmi i Brylantami. A ja jednak podziękuję.
