Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
Marzec, 2012
| Dystans całkowity: | 315.20 km (w terenie 43.70 km; 13.86%) |
| Czas w ruchu: | 20:14 |
| Średnia prędkość: | 30.85 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 56.10 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 182 (96 %) |
| Suma kalorii: | 1181 kcal |
| Liczba aktywności: | 10 |
| Średnio na aktywność: | 63.04 km i 2h 01m |
| Więcej statystyk | |
- DST 140.00km
- Czas 04:00
- VAVG 35.00km/h
- Sprzęt Batavus Tech 7
- Aktywność Jazda na rowerze
Trening z Zygmuntowskich.
Niedziela, 25 marca 2012 · dodano: 25.03.2012 | Komentarze 4
Spóżniłem się o przysłowiową minutę.
Lecąc w dół na wysokości wodociągów ujrzałem kolorową, długą i chrzęszdzącą gąsienicę na którą skladało sie tak na oko licząc piędziesięciu bajkerów.
No to dołączyłem. I się zaczęło.
Pomiędzy Palikijami a Bychawą strzeliłem z koła- ekipa z którą początkowo chciałem się trzymac to były absolutnie za wysokie progi na moje nogi. Nie dziś, nie tym razem.
Pozostała częśc imprezy odbyła sie w towarzystwie Oli (której się chyba po prostu dziś mniej chciało) i jej dwóch kumpli.
Jako, że z naszej czwórki tylko kolega na epicu miał licznik lecz nie zresetowany to wbijam szacunkowe dane- 140 kilometrasiów.
- Aktywność Jazda na rowerze
Z.Z.
Sobota, 24 marca 2012 · dodano: 24.03.2012 | Komentarze 0
Miała byc technika i była technika.
Korzonek, dołek, końska kupa- lewą stroną, prawą stroną i górną stroną a więc hop.
Dziś w końcu udało mi się nie złapac gumy- koza jako dawca poratowała dętką- koza czasem sie przydaje. Nie tylko jako juczny wołek na szlaku tesco- chata.
Zrobiłem małego pokazowego szlifa na igliwiu przed jakowąś familią na popołudniowym spaceraku.
Pan wyprowadzający żonkę na spacerek z miną znawcy stwierdził, że mój rower nie nadaje się do jazdy w terenie.
Pani idąc w sukurs małżonkowi dodała, że "nie to ogumienie". I Pani się zna. Także.
Aha...
No tak, całkiem możliwe, że ja sie nie znam...
Chata- kręconko po Starym Gaju- trz razy Z.Z.- Chata.
I jako extra bonus miłe spotkanie z Tym-Który-nazwał-mnie-chudą-dupą czyli merida rider alias Łukaszek.
Pogoda w pytkę. Schyłek marca a ja na krótko. No w pytkę jak złoto...
- DST 20.00km
- Czas 00:50
- VAVG 24.00km/h
- Sprzęt Batavus Tech 7
- Aktywność Jazda na rowerze
Jakże miło jest...
Wtorek, 20 marca 2012 · dodano: 20.03.2012 | Komentarze 0
...wyjśc po nocnej zmianie, klepnąc piątkę z kumplem w szatni i śmignąc na zachód do łóżka słuchając marcowych koncertów porannych w wykonaniu skurwionków...
Mniam.
- DST 97.00km
- Czas 03:00
- VAVG 32.33km/h
- HRmax 175 ( 93%)
- Sprzęt Batavus Tech 7
- Aktywność Jazda na rowerze
Kazimierz
Niedziela, 18 marca 2012 · dodano: 18.03.2012 | Komentarze 0
Na gofry z bitą śmietaną i truskawkami z prawej a ananasem z lewej.
Wciągane z apetytem na rynku, heeeej...
- Czas 02:45
- HRmax 166 ( 88%)
- Aktywność Jazda na rowerze
Biegówa z plecakiem a Iż z Iżewska (model namba fortinajn).
Niedziela, 11 marca 2012 · dodano: 11.03.2012 | Komentarze 0
Chata-Dżipitu-Janowska-ścieżka-Zalew around- Janowska-Dżipitu-chata.
Ale po kolei.
Otóż strasznie dziś wiało. I wieje. Klasyczna w-marcowo-jak-w-garncowa pogoda. Wcześnie rano deszcz. Rano śnieg i wichura. Potem wichura a w tym momencie cudne słonko i baranki na nieboskłonie.
Wziąłem moje 3,5kg na plecy i wyruszyłem z nieodwołalną decyzją zarzygac się na maksa.
No i było spoko. Błoto na kilku krótkich odcinkach od Dąbrowy po kostki, Zalew odtaja, łabędzie się cieszą.
Po drugiej godzinie biegówy zaczęło się pojawiac zjawisko znane właścicelom motocykla Iż 49 z oryginalnym gaźnikim tzn. wir w baku. W tym wypadku wir gdzieś tam, gdzie wpada szama.
Zbyt daleko od chaty, cóż pozostało mi tylko to ładnie zignorowac rozkładając tempo i trzymac sie rytmu jaki sam się dyktował.
A słońce, ten bury mały fjutek co jakiś czas pokazywał mi przy użyciu mojego własnego cienia, że z plecakiem podczas biegu garbię się bardziej niż zazwyczaj.
Chujek jeden.
Końcówka na zapieku.
Moje małżeństwo nordyków niezawodnie na Dżipicie.
&feature=related
- Czas 03:00
- Sprzęt Batavus Tech 7
- Aktywność Jazda na rowerze
Szosa.
Sobota, 10 marca 2012 · dodano: 10.03.2012 | Komentarze 0
Trochę sam a trochę z Mikołajkiem i Krzysiem . Jestem dziś zmęczony i mam w nosie.
Faza na kręcenie uszła między palcami i wuj.
Batavus fajny.
- Czas 00:31
- Aktywność Jazda na rowerze
Świńskim truchtem.
Środa, 7 marca 2012 · dodano: 07.03.2012 | Komentarze 0
Dwa dżipity.
Leniwe poranki.
Śniegowe chmury
ale
na razie sucho.
- DST 43.70km
- Teren 43.70km
- Czas 01:55
- VAVG 22.80km/h
- VMAX 43.40km/h
- Kalorie 730kcal
- Aktywność Jazda na rowerze
100% off road.
Niedziela, 4 marca 2012 · dodano: 04.03.2012 | Komentarze 0
Dziś poraz pierwszy goła łyda. Capsiderm robi swoje i robi to dobrze.
Zdrowa popierdalanka.
Korzeń, balans, korzeń, górka, dołek, krzesło, stołek. Wyśmienicie.
Na spidzie. Jedna gleba. Na szybkim zjeździe po ukośnej skarpie.
Przednia guma na chwilę musiała sie zdrowo ugiąc bo pomiędzy nią a krawędzią obręczy wlazł suchy dębowy listek i już został tam do końca. Jak to się stało??? Ja nie wiem...
Jest forma. Krótki mostek nie bez kozery montuje się w przełajach. Dobra decyzja. Przełajeczka zrobiła sie dużo bardziej posłuszna, zwłaszcza w ciasnych zakrętach.
Zalew Zemborzycki przeżywa właśnie w tym momencie jakąś niesamowitą inwazję nordyków. Hah..
Dobry poranek.
- Czas 03:00
- HRmax 178 ( 94%)
- Sprzęt Batavus Tech 7
- Aktywność Jazda na rowerze
Batavus (chyba się polubimy).
Sobota, 3 marca 2012 · dodano: 03.03.2012 | Komentarze 0
Dziś wszystko jak na zamówienie. Płatki kukurydziane z lubelli w szafce, mleko w lodówce, słońce na niebie, szosówka do testów po ręką.
Szybkie śniadanko, leniwy poranek i wciąganie obcisełek.
Słonko coraz wyżej i wyżej, serce rośnie, wiatr wieje.
Wybijamy z miasta Kraśnicką i odbijamy na Palikije. Pierwsze, Drugie i Bełżyce. Po czterdziestu pięciu minutach walimy szybką pętlę po ichnim rynku i lecimy dalej.
Szybki lot na Radawczyk, mijam się z jakimś kolesiem na specusiu, za moment dojeżdża do mnie jakaś L-ka i krzyczy z okna, że mejdeje w liczbie dwie sztuki są niedaleko. Heh...
Gonię na holendrze do Krężnicy Jarej. Jest para pod butem- to fakt niezaprzeczalny. A więc coco jambo i do przodu.
Ja tu lecę na holendrze a cała Krężnica Jara!
Jest dobrze ale jeszcze nie dośc. Flajt pod dupą leży wyśmienicie choc bałem się, że ta jego klasycznośc wyjdzie mi bokiem. Nic z tego jednak- jakośc broni się sama i flajt polubił się z moją dupą od razu.
A więc dalej na Jezusowe rozdroże- Żabia, Osmolice, Iżyce, Bychawki wszystkie trzy po kolei (ależ tam dziś wieje!) i z powrotem pod Jezusowe rozdroże.
Ścianą lasu nad Zalew Z. i ścieżką do domu.
A nad Zalewem Lucek. Mój koleżka nieomal ze szkolnej ławy. HIP HOP HOORAY!
&feature=related
- Czas 00:45
- HRmax 182 ( 96%)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dżipitu po trzykroc...
Piątek, 2 marca 2012 · dodano: 02.03.2012 | Komentarze 0
...a każda pętla równe piętnaście minut. Jest progres minutowy w stosunku do przedwczoraj a może to po prostu ta pizza na miaście na cienkim ciaście.
Małżeństwo nordyków znowu na trasce. Jak fajnie i miło se pamachac...
