Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
Styczeń, 2012
| Dystans całkowity: | 10.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 15:00 |
| Średnia prędkość: | - |
| Maks. tętno maksymalne: | 182 (96 %) |
| Liczba aktywności: | 9 |
| Średnio na aktywność: | 10.00 km i 1h 52m |
| Więcej statystyk | |
- Czas 02:30
- Aktywność Jazda na rowerze
Trenujemy. Taplanie się we błocie trenujemy. Ne potrebne nam łudstoki.
Sobota, 7 stycznia 2012 · dodano: 07.01.2012 | Komentarze 1
Do Krzysia, do mamy, do wąwozu na Czechowie.
Do wąwozu na Czubach, na wyciąg narciarski, do Starego Gaju.
Błoto w oku, błoto na rowerze.
Zgięty Święty Marky Mark, zgięty hak. Znowu. Boli kostka.
Agrafki, podjazdy i tym podobne dyrdymały.
Samotka- demotka.
- HRmax 182 ( 96%)
- Aktywność Jazda na rowerze
Las Tres Królas- bieganitos po Lublinos (ja rządam gumy Turbo).
Piątek, 6 stycznia 2012 · dodano: 06.01.2012 | Komentarze 4
Odbiła mi dziś szajba, tak jak lubię. Urządziłem se półmaraton.
Jako, że wciąż jesteśmy zbyt mało obłożeni dniami wolnymi od pracy i PKB mamy nadal za duże to dziś nie byłem w pracy. Bo tak kazał mi szef, bo tak kazało mu państwo, bo tak państwu kazał ksionc.
A więc...
Poranna babka z biedronką w logo i kawusia po bandycku- gruba górka aromatycznego proszku i mało wody- w celu wiadomo jakim (włosi to świetnie rozumieją).
I huzia na Józia.
Bieszczadzką do JP2 a stamtąd do Konopnicy. Z niej Kraśnicką i Racławickimi do Starego Miasta.
Dalej na błonia popod domkiem z dwoma toporkami i ścieżką pod stadninę.
Z pod koniny do JP2 i chata.
O jak fajnie oglądac szaro-bury Lublin z tętnem 170 na pulsaku. Taki piękny wtedy mimo, że taki ohydny.
Jeden zjada meskalinę
inny wciąga kokainę
temu whisky, temu burbon
a mi buty, słuchawki, gumę turbo.
(Ech, gdzie dziś dostanę ten kultowy smakołyk tureckiej firmy kent, buhuhuuu...
Te pachnące historyjki z lincolnami, oplami astra czy bolidami formuły 1...) Łezka w oku a i ślinka w ustach się kręci...
Dziś test startowych rękawiczków pro.
Bardzo dobry zakup. Jestem kontent. Świetna alternatywa pomiędzy grubaśnymi, zimowymi chibami w których prędzej czy później łapa się gotuje a bieganiem z gołą łapą.
- Aktywność Jazda na rowerze
"Hej długasie, hej fajfusie, weź mnie dzisiaj na Globusie"
Niedziela, 1 stycznia 2012 · dodano: 01.01.2012 | Komentarze 0
Powiedział do mnie zaczepnie z ranka żółty przełaj zalotnie przekrzywiając barana owiniętego sramem w kolorze magenta.
No to Go wziąłem. Najpierw go brałem w wąwozie na Czubach mijając się z simpaticznymi nordykami. Potem poleciałem na wyciąg.
I to było to.
Dziś trening siłowy. Podjeżdżanie i zjeżdżanie. Podjeżdżanie i zjeżdżanie. Wielke placki zmrożonego śniegu jako extra bonus.
Ten rok przywitał nas wąwozem. I to było po prostu świetne, super, extra i wspaniałe. Po godzinie miałem dośc.
Króciuchny rozjazd przez miasto. Posylwestrowy Lublin.
Ziewający bramkarze od bajmówy, kupa śmieci na ulicy- wsszędobylskie korki od szampanów, i przebite baloniki.
Jednak nic nie jest w stanie przebic na nowo otwartego 3 Maja.
Na wysokości placu zabaw jak po demonstacji- syf, kiła i mogiła.
I waląca po gałach nieobecnośc śniegu.
A ja śnieżek na Globusku miałem.
