Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- Aktywność Jazda na rowerze
"Hej długasie, hej fajfusie, weź mnie dzisiaj na Globusie"
Niedziela, 1 stycznia 2012 · dodano: 01.01.2012 | Komentarze 0
Powiedział do mnie zaczepnie z ranka żółty przełaj zalotnie przekrzywiając barana owiniętego sramem w kolorze magenta.
No to Go wziąłem. Najpierw go brałem w wąwozie na Czubach mijając się z simpaticznymi nordykami. Potem poleciałem na wyciąg.
I to było to.
Dziś trening siłowy. Podjeżdżanie i zjeżdżanie. Podjeżdżanie i zjeżdżanie. Wielke placki zmrożonego śniegu jako extra bonus.
Ten rok przywitał nas wąwozem. I to było po prostu świetne, super, extra i wspaniałe. Po godzinie miałem dośc.
Króciuchny rozjazd przez miasto. Posylwestrowy Lublin.
Ziewający bramkarze od bajmówy, kupa śmieci na ulicy- wsszędobylskie korki od szampanów, i przebite baloniki.
Jednak nic nie jest w stanie przebic na nowo otwartego 3 Maja.
Na wysokości placu zabaw jak po demonstacji- syf, kiła i mogiła.
I waląca po gałach nieobecnośc śniegu.
A ja śnieżek na Globusku miałem.
