Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- DST 84.00km
- Czas 03:35
- VAVG 23.44km/h
- VMAX 59.60km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Nałęczów szlakiem.
Niedziela, 6 listopada 2011 · dodano: 06.11.2011 | Komentarze 0
Dziś droga wybitnie pod przełaj. Szutry, ziemne odcinki, rzadko uczęszczane asfalty. Para była a może było jej zbyt dużo. Złapałem gumę przypuszczalnie przez dobicie- dwie urocze dziurki obok siebie jak od ukąszenia węża.
Dobrze, że Ifson miał klej.
Ja miałem łatki i tą metodą szyki zostały zwarte a dziurwy zasklepione. Dom został osiagnięty.
Strasznie dziś wiało. Kiedy żeśmy sobie wracali przypomniał mi się Piotr z Zielonej Góry spotkany na podjeździe do Bukowiny i nasze rozmowy o podjeżdżaniu. Jeśli nie ma gór to niech chociaż będzie czołowy i silny wiaterek . Zefirek ale do sześcianu i w pysk.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!
