Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- DST 60.00km
- Aktywność Jazda na rowerze
dzień głupawkowy (postaw przełaj na szosowych, dawaj potem z Gubałówki)
Wtorek, 30 sierpnia 2011 · dodano: 04.09.2011 | Komentarze 0
Totalny brak pomysłu na trasę. Wiem tylko, że nie będę uprawiał joggingu pod reglami, że nie będę prześcigał się z nieprzebranymi masami podpierającymi sie kijaszkami od nordicu. Rower chwilowo poraz kolejny się z lekka przejada. Mimo to wsiadam.
Szczególnie upodobana przeze mnie Bukowina T. i Poronin z którym mam bardzo miłe wspomnienia z dzieciństwa wymusza ponowny atak na rekomendowany przez półtoragościa Ząb. Ty razem jednak po wdrapaniu się na szczyt nie jadę w prawo jak ostatnio ino atakuję w lewika. Dojeżdżając cały czas prosto dojeżdżam do końca drogi. Zjadam banana, skórką kulturalnie rzucam w krzale a papierkiem po chałwie daję po tylnej kieszeni, podziwiam cudne widoki i cisnę na Gubałówkę, gdzie poraz pierwszy spotykam się z diskopolo w odmianie góralskiej. Heh...
Na Butorowym Wierchu postanawiam zobaczyc, jak to jest zjechac technicznie, powoli, cały czas kontrolując hamplami sytuację.
Po kilku (20, 30??) metrach stwierdziłem, że wszystko ok, tylko, że nagle moje opony zaczęły tracic przyczepnośc a ja nabieram prędkości (WOOOW ;( )
Na nic zdało się wystawianie nóżki i próby wyhawmowania powiedzmy, niekonwencjonalne- nóżka, balans, wydawanie okrzyków zaczynających się na "o kurczę blade" :P
Trzeba było położyc się możliwie nie na przerzutce i, o ile to możliwe nie na kamieniach. Dupa bardzo śmiesznie obita, banan w tylnej kieszeni powiedzmy to sobie szczerze- zmiażdżony. Ja żywy. Niech żyje fantazja. Uffff...
I powrót pod górę, jak to dobrze, że przełaj fajnie się nosi na ramieniu. Nie jest to co prawda torebka z krokodylej skóry ale co tam, jest dobrze. Przezadowoleni turyści zdaje się, że marki ceper wyprzedzający mnie na wyciągu krzesełkowym uprzejmie zapytali się mnie jak się idzie. Cóz było im odpowiedziec?:) ŻE DOBRZE SIĘ IDZIE!
Tak to czasem człowiekowi lubi odbic.
