Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- DST 31.17km
- Czas 01:30
- VAVG 20.78km/h
- VMAX 37.00km/h
- Temperatura -16.0°C
- HRmax 161 ( 85%)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziś po lodzie. Piękne niedzielne przedpołudnie.
Niedziela, 5 lutego 2012 · dodano: 05.02.2012 | Komentarze 0
To co myało byc szosowem treningyem stało się kółkiem po mieście i dookoła zalewu.
To znaczy nie do końca bo dziś zalew przeciąłem sobie na skuśkę czyli po lodzie.
Minus szesnaście ale słonko śwyeciło czyli jak na te nielekkie warunki to bardo miło.
Kiedy wracałem Janowską zaginając się trochę pod wiatr z naprzeciwka wyleciał mi na jakimś holenderskim pasztecie koleś. Wygląający mocno pozytywnie i jednocześnie mocno dziwnie- narciarskie gogle, maska na pół twarzy, jakaś andergrandowa czapa i to energiczne podskakiwanie dupą na siodełku tak znamienne dla wypoczętej nogi i wiatru ukierunkowanego wprost w dupsko.
Ja mu machu-machu on mi machu-machu i nagle słyszę przepozytywny ton dobywający się z wnętrza gościa: "czeeeśc Marcin!"
Łot?
A to motocyklowy Bartuś był, hihi.
