Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
  • DST 150.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śladami Tour de Tatry. Pierwsze podejście.

Piątek, 26 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Nieudane podejście do TT.
Gdzieś przy banerze hotelu "Bachledka" i bikeparku Kony zgubiłem moją mapkę co miało póżniej fatalne skutki.
Zupełnie niepotrzebnie wybrałem jazdę bardzo komfortową ścieżką dla rowerów a tym samym przeoczyłem żółte strzałki TT na drodze głównej.
Poleciałem prosto na Spiską Belę-Busovce-Podoliniec i Ruzbachy, Niżne i Wyżne i w ten sposób znalazłem się 11 km przed Starą Lubovną stwierdzając, że "tych Tatr to coraz mniej".
Odwrót do Łysej Polany a potem standardzik do Zakopca. Niesmak. Nie lubię się gubic.




  • DST 130.00km
  • Czas 05:20
  • VAVG 24.38km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzień czwarty. Ząb.

Środa, 24 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Chwilowo brakuje mi pomysłów na traski. Na szczęście SĄ PODJAZDY!
Tak więc w dniu dzisiejszym trochę na spontana. Były jakieś Szaflary, Topory i Białe Dunajce.
Był też Ząb (podjeżdżany z ciekawości dwukrotnie). Pomiary wskazują, że Ząb ma pi na oko 4,1 km długości, że jestem w stanie Go podjechac w 16 minut i że poleciałem z niego z prędkością powyżej 72 km/h. Hehe.. Było naprawdę fajnie.




  • DST 130.45km
  • Czas 04:56
  • VAVG 26.44km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakopane. Dzień trzeci.

Wtorek, 23 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

To się staje cudowną wakacyjną tradycją.
Wyskok z Pardałówki na ulicę Droga Do Olczy- od razu podjeżdżanko na śniadanko. Potem krótko po płaskim i wspinanie się na serpentynkę, która już staje się moją ulubioną- Jaszczurówka-pod sklep "Siedem kotów" a później odbijką na Murzasichle. Potem nastąpił szybki lot na Poronin z którego z kolei śmignąłem do Kościeliska.W następnej kolejności Czarny Dunajec i Pieniążkowice. Odwrót. Dziś styknie.




  • DST 247.38km
  • Czas 09:07
  • VAVG 27.13km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakopane- Kraków- Zakopane.

Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Lot Zakopianką do Krakowa. Bujanie się po Krakowie. Nocny powrót. Zakopianka nocą jest upiorna. Szkiełka na poboczu, wyskakujące z nienacka quadopodobne "coś"- brr..




  • DST 128.27km
  • Czas 05:03
  • VAVG 25.40km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakopane. Dzień pierwszy.

Sobota, 20 sierpnia 2011 · dodano: 03.09.2011 | Komentarze 0

Pierwsze zachłyśnięcie się, że może byc aż tak stromo.
Podczas nawijania na koło pierwszych kilometrów po Zakopcu spotkałem górala kasującego dutki za parking od przyjezdnych.
Miłe to było spotkanie. "Panie, Tru de Poloń to nie w te strone!"- krzyknął do mnie z takim wyrazem twarzy, jakby mnie i lubił i jednocześnie chciał dac po mordzie przemiły i przedowcipny ów człowiek.
Kiedy łupałem kolejną pętelkę zapoznawczą po mieście ten sam górol zawołał ponownie- "Panie! tydzień spóźnienia!" :-D.
Sympatycznie, miło, specyficznie. Kilka dni później idąc tamtędy z buta na Nosal ów parkingowy góral podał mi rękę jak staremu znajomemu.
Okolice Czarnej Góry i Bukowiny pełne pamiątek po TdP. Nasprejowane napisy na podjazdach "Go!" oraz "Huzar". Te dedykowane Bartkowi Huzarskiemu autorstwa chyba jakiejś lasi- entuzjastki bo zaraz za ksywką widnaiło wysprejowane serduszko :)

Poza tym trochę błąkania się po mieście. Obczajanie ulic a potem kolejno:Jaszczurówka- Łysa Polana i pierwszy wypad poza granicę czyli: Podspady-Żdiar-Bachledova Dolina i nazad tą samą drogą.
Cudnie i wspaniale. Wspinaczka, do kwadratu.




  • DST 54.80km
  • Czas 01:48
  • VAVG 30.44km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nagły Wojciech po sniadaniu. Przebieżka na dwa banany i żywiec zdrój.

Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0

Dziś piękne, piękne słońce, wiatr w dupkę/plecy.
Bikepack won w kont i z miejsca koniom lżej.
Zadupia pełne odpusto-festynów i można wyrwac czerstwą dupę z wianem na scypka...

Unio! Danke pięknie za te zadupne gładkie asfalty. Poza tym spadaj za nazywanie warzyw owocami.
Panie Boże, uwielbiam takie poranki.
Noga podawawszy, kiera w dłoni dobrze leżywszy, płuca pompowawszy.
Zacnie.




  • DST 118.87km
  • Czas 04:09
  • VAVG 28.64km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwsze kilometry z bikepackiem pod dupą. Układanie łańcucha, Docieranie klocków.

Niedziela, 14 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 0

Dziś Zwirek z Dawidem mnie urwali.
Edit: ponad dwa tygodnie bez przełajki zrobiły swoje- byłem cienki jak szosowa dętka z decathlona. W Batorzu pod sklepem a'la kurort czułem się dziwnie zmęczony tak jak by to było już sto w kołach ale ketajowy zegareczek pokazywał wyraźnie, że sześc dych dopiero i ani więcej.
Swoją drogą ciekawe ile waży wypchany bp do 3/4-ych bo na moje oko to na luzie ponad dwa kilo miłem uwieszone u dupska. Zadna to jazda treningowa :(




  • DST 106.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 31.80km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Za plecami pomarańczowo- czarnego Hajlibajli. Speedy Kazio.

Wtorek, 26 lipca 2011 · dodano: 26.07.2011 | Komentarze 0

Jak to u mnie. Pomysł, realizacja. Szparagowa do gara, makaron na miskę, ukradzione pół godziny snu i ogień (ogieniek).
Dobra jazda. Na tempo. Na złachanie.
Paweł mnie odprowadził. Dobrze jest się móc chowac przed tym sukin fuckin wiatrem za wielkogabarytowym koleżką. Pomaga.
W N. jeszcze małe pierdu-pierdu ze spotkanym Mikroklimatem i rurka do Kazia.
Stan na Wiśle sporo wysoki. Lecąc asfaltem można bez problemu oglądac około 3/4 wysokości masztów wystających ponad murek na wale.
Tylko komarów nima. Za chłodno.




  • DST 35.00km
  • Czas 01:08
  • VAVG 30.88km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

wieczorne wdychanie poburzowego, przepalanie placków przed snem

Niedziela, 24 lipca 2011 · dodano: 24.07.2011 | Komentarze 0

Lekki niedosyt wygonił mnie z chałupy. Rozsądek grzecznie poprosił o wciągnięcie na buty ocieplaczy i przykręcenie do kiery lampki od nieocenionego i opiekuńczego P.
Wspaniałe, rześkie powietrze, wyspanie i moje ulubione placuszki we mnie ;) pozwoliły mi jebutnąc jeszcze 35 kaema. Oj ku.wa, jak mi dobrze teraz...




  • DST 102.00km
  • Czas 03:48
  • VAVG 26.84km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

odprowadzanie ustawki Jurkowej.

Niedziela, 24 lipca 2011 · dodano: 24.07.2011 | Komentarze 3

Dzieci Jurka odprowadzone. Później pocisnąłem różnymi zadupiami do do Niedrzwicy Dużej. Wylot na główną prowadzącą na Kraśnik i odbitka w prawo w kolejne zadupia (Borzechów). Borzechów- Borów-Hodel, jak dotąd spoko.
Nie wiadomo kiedy wdrapałem się na jakąś skarpę z dziurawym jak nieszczęście asfaltem- widoki po prawej piękne- jak takie mikro Bieszczady wiatr czasem trochę boczny a czasem w plecy- jest dobrze.
A potem walka z wiatrem. Wiatr do sześcianu po ryju. W Bełżycach sklepy na rynku albo tylko za gotówkę albo od 15-20 złotych (fak!) Kur..a, ja chcę tylko dwa banany, batona i wszycho a te mi wyskakują z dwoma dychami. Dupa zbita.
Bełżyce pełne różnych matek boskich- średnich, małych i wielkich, białych jak śnieg figur. Jakie maryjne miasteczko, jacy maryjni mieszkańcy.
Lecę do domku na pusto w brzuszku. Okolice Radawca to po prostu próba strącenia mi łba przez wiatr. Ale dało radę. bo domek niedaleczko, za lotniskiem i za rzeczką.
Zrobione sto z małym hakiem a czuję się jak po stupięcdziesięciu...
A w domku zimna perła z puszki, ziemniaczane placki z curry i fasolka. juupi!