Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
  • DST 77.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 30.80km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miast iśc do pracy...

Czwartek, 21 czerwca 2012 · dodano: 21.06.2012 | Komentarze 0

...idzie się jeździc. W kierunku Majdanka, przez potwornie zakurzoną i rozkopaną dwunastkę lecz za to długią i lekkko pod górkę. Aż do Stróży. Potem na Łysołaje. Od Milejowa do samego Łuszczowa blat ocha. Noga rano podaje najpiękniej.

Kuczabsonio, jeżeli to czytasz to proszę, przebacz. Miałem na słuchafonach bardzo fajną piosenkę i nie chciałem przerywac wokaliście:)




  • DST 85.00km
  • Czas 02:40
  • VAVG 31.88km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Takie tam różne różności.

Wtorek, 19 czerwca 2012 · dodano: 19.06.2012 | Komentarze 0

Strasznie dziś duszno.
Do Celejowa i nazad.
Ostatnia godzina ze średnią powyżej 38km/h.
I po tatrę mocną w butelce. Bo tylko tatra ma dziś u mienia szanse.
Kasztelan jest dziś zbyt cienkim Bolkiem.
Perła mocna zbyt banalna.
Okocim zbyt gryzący.

A potem makaron z serem. I w nosie.




  • DST 88.00km
  • Teren 88.00km
  • Czas 03:41
  • VAVG 23.89km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

(D)efektownie. Z tymi sznureczkami panie Czarku to do Cepelii.

Niedziela, 17 czerwca 2012 · dodano: 17.06.2012 | Komentarze 6

Nie ma o czym gadac. Co dwie gumy to nie jedna.
Szło dobrze, wyszło źle.
Ale nawóz złych doświadczeń (czytaj shit happens) jest potrzebny, bo na nawozie wyrastają podobno piękne rośliny, krotony, storczyki i inne cuda wianki.

Jednym zdaniem: uważaj chłopaku na dziury w asfalcie, nie napalaj się na łykanie zbyt wielu zawodników na raz. Marcinku Ty mój własny. Chudy kolarzyku.

I nie rozumiem z jakiego powodu zostałem ujęty w mega, skoro pojechałem giga. Ale kwestia dystansów się jeszcze wyjaśni. Se myślę.
Podobnie uważam, że konopne sznureczki do uwiązania numerów startowych to pomysł do dupy.
Bo nie mam mojego numeru, nie pochwalę się przed nikim. Nie błysnę w towarzystwie, że "ja, ja to majne numer, stharthowy". Bo mój numer leży w szczerym polu na podolu, pomiędzy dziesiątkami nagrzanych słońcem niebieskich, prawie jak dykta flaszek z pałerrejdem, pogubionycmi bidonami i okularami. Chlip...

A Ewa Konopnicka ma małe stopy. A ciśnienie w myjkach było niskie. A gorący powerrade smakuje absolutnie ohydnie.

mazovia2012lublin © marcin0604




  • Teren 20.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

GP Puławy

Sobota, 16 czerwca 2012 · dodano: 16.06.2012 | Komentarze 0

Osiem rund.
Dwie gleby polegające na szlifowaniu łokcia oraz obu kolan plus biodro po utwardzonym. Jedna bardziej żenująca od drugiej.
Kiepski start.
Piąty w kategorii.
Dwie dobre rzeczy w całej tej historii to test opon vittorii i walka z Przemem. Ostatnie trzy rundy to było nadrabianie strat po szlifie, kiedy to Iwo i właśnie przemo pięknie mnie łyknęli.
Straty udało się odrobic z czego jestem autentycznie zadowolony bo o ile Iwo chwilę po moim dzwonku złapał węża to Przemo twardy był i niechętnie pozwalał się zbliżyc do siebie. I tak to już bywa, że gdy jeden poleruje kolanami betony to drugi po pięciu minutach gubi drogę i bilans strat obu się wyrównuje.

Ostatecznie dogoniłem Przemka ale to nie była zasługa pary pod butem bo para właśnie sie kończyła. Uruchomiła się tu pewna prawidłowośc, że suma wszystkich zdarzeń (czytaj szlify, odcięcia, dezorientacja itp.) składa się na wynik.

Trasa w moim odczuciu niełatwa. Podjazd przy cmentarnym murze pyszny.

Vittorie genialne. Wężykowato cienkie glebogryzarki z wysokim poprzecznym klockiem zrobiły swoje w stu procentach.




  • DST 60.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 30.00km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kręcenie na śniadanie.

Czwartek, 14 czerwca 2012 · dodano: 14.06.2012 | Komentarze 0

Szlif na błotku pod lotniskiem.
Chmurne, ołowiane niebo dużo lepiej wygląda z nad barana niż zza okna chaty.
Przełajowa pogoda. Krótki ciuch i czapka. Lubię.
Rozjazd po Lublinie. A przy okazji do najpiękniejszej kobiety sprzedającej bułki, no właśnie po bułki. Ale głównie po uśmiech i widok tych cudnie cofniętych górnych dwójek.
Sponsorem i głównym motywatorem dzisiejszego poranka jest utwór:




  • DST 114.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 38.00km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Interwałowo

Wtorek, 12 czerwca 2012 · dodano: 12.06.2012 | Komentarze 0

Lublin, Radawiec, Nałęczów, Puławy, Lublin.
I był przez moment Arek Easy. Morda zapluta i o suchym pysku. Cola z puszki w Jastkowie pyszna jak jeszcze nigdy. Taka zimna i pożywna.
Dobry poranek.




Trening z Zygmuntowskich.

Niedziela, 10 czerwca 2012 · dodano: 10.06.2012 | Komentarze 0

Czułem, że dostanę od starych. I dostałem aż miło.
Nawet zastanawiałem się "a czy to w ogóle dsziś warto wychodzic". Ale w sumie warto było wyjśc.
Kurka, w peletonie gdzie dwadzieścia i więcej gum szumi, o połowę mniej piast cyka, tyleż par hebli jęczy pojawia się nieodparte wrażenie tkwienia w samym środku składu kolejowego. Bardzo fajne wrażenie.
Przez około trzy godziny bardzo lekkiego szarpania, dawania zmian, podjeżdżania i zjeżdżania w okolicach Batorza grupa trzymała się kupy. A potem stromy, długi podjazd, wtyczka z kontaktu i do widzenia ślepa Gienia.

Pod Bychawą jeszdcze krótka chwila wspólnego kręcenia ze starym Kondzia a potem Bychawa. Już solo, do Bożego Daru i na Jabłonną do Lublina.




  • DST 115.60km
  • Czas 04:00
  • VAVG 28.90km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

.

Sobota, 9 czerwca 2012 · dodano: 09.06.2012 | Komentarze 0

Bychawa z przyległościami.




  • DST 60.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

X Mistrzostwa Polski Lekarzy w Kolarstwie Szosowym Bychawa.

Piątek, 8 czerwca 2012 · dodano: 08.06.2012 | Komentarze 0

Byłem. Bardziej jako kibic znajomych, którzy startowali.
Pyknąłem jednak traskę sobie i ja. Trochę po cichu, kiedy ostatnie koksy i koksiki przejechały swoje. Na mój sikor pojechałem i sikor mi pokazał pi na oko i bez setnych 16 minut. nie wiem sam. Pewnie kłamał albo mi się coś porypało ale gdzieś tak około tego by było. Czy to fajny wynik? A ja wiem? To pierwsza czasówka w której nie tyle biorę udział co nieśmiało się do niej przytulam. Jakieś to wszystko takie nagłe było i niespodziewane. I jazda z deka zachowawcza- dziś podmieniłem łańcuch i łańcuch jest trochę niegrzeczny.


Niebo piękne.




  • Czas 02:00
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po płatkach. O fasadowym "chrześcijaństwie".

Czwartek, 7 czerwca 2012 · dodano: 07.06.2012 | Komentarze 4

Procesja sypie płatkami kwiatów.
Ksiądz śpiewa wzniosłe hymny.
Na przedzie kościelny wysoko wznosi krzyż- łudząco podobny do drewnianych profili z Ikei.
Obok z lewej ale trochę z tyłu- kobieta. Dzierży drzewce, łopoce biało czerwony sztandar.
Za nimi młode w pończochach- kabaretkach i stare z obłudnie bogobojną miną.

parafrazując poetę- pijaka "...znów pojawiła się ta pierdolnięta husaria"...


Kto sobie zada trud dostrzeżenia faktu, że pogląd o transsubstancjacji jest zakorzeniony w pogańskiej filozofii Arystotelesa? Dla czego do cholery nikogo nie chce zdziwic fakt, że co to za Bóg, którego można zjeśc...

Stworzenie trzyma w rękach Boga. Stworzenia zjadające Boga.
Co za pieprzona paranoja...

A noga leniwa. Noga zapomniała co do niej należy. Te deszcze...