Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- Teren 20.00km
- Aktywność Jazda na rowerze
GP Puławy
Sobota, 16 czerwca 2012 · dodano: 16.06.2012 | Komentarze 0
Osiem rund.
Dwie gleby polegające na szlifowaniu łokcia oraz obu kolan plus biodro po utwardzonym. Jedna bardziej żenująca od drugiej.
Kiepski start.
Piąty w kategorii.
Dwie dobre rzeczy w całej tej historii to test opon vittorii i walka z Przemem. Ostatnie trzy rundy to było nadrabianie strat po szlifie, kiedy to Iwo i właśnie przemo pięknie mnie łyknęli.
Straty udało się odrobic z czego jestem autentycznie zadowolony bo o ile Iwo chwilę po moim dzwonku złapał węża to Przemo twardy był i niechętnie pozwalał się zbliżyc do siebie. I tak to już bywa, że gdy jeden poleruje kolanami betony to drugi po pięciu minutach gubi drogę i bilans strat obu się wyrównuje.
Ostatecznie dogoniłem Przemka ale to nie była zasługa pary pod butem bo para właśnie sie kończyła. Uruchomiła się tu pewna prawidłowośc, że suma wszystkich zdarzeń (czytaj szlify, odcięcia, dezorientacja itp.) składa się na wynik.
Trasa w moim odczuciu niełatwa. Podjazd przy cmentarnym murze pyszny.
Vittorie genialne. Wężykowato cienkie glebogryzarki z wysokim poprzecznym klockiem zrobiły swoje w stu procentach.
