Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
  • DST 35.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.00km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spacerowo, nostalgicznie (trawienie obfitej obiadokolacji).

Piątek, 11 maja 2012 · dodano: 11.05.2012 | Komentarze 0

Bardzo lekko i po mieście.

Miasto pełne osób o których Wojtas czy tam inny Zajka śpiewali "...bydło, kaleki kochające dyskoteki...". Bardzo dawno temu. Kiedy sam byłem tak młody i beztroski a muzyki słuchało się z kaset magnetycznych. Dziewięcdziesiątek i sześcdziesiątek, które czasem wciągało i wtedy była lipa. Które to kasety w takich razach misternie wysupływało się z kieszeni w kaseciaku i ostrożnie nawijało ołówkiem bądź długopisem marki BIC.
Dźwięk przymarszczonej taśmy nigdy już nie był tak dobrej jakości jak przed wciągnięciem. Tak. Kiedyś wciągało kasety.

A dziś sam jestem dziadkiem, więc cóż mógłbym dac mojemu wnuczkowi, jeśli nie moje ulubione Werther's Original? Słodkie, śmietankowe. Po prostu pyszne.

Korba trochę trzeszczy.
A! I wciąż trzyma się mnie ta piosenka śpiewana miłym głosikiem:

"...nie deptac trawników, nie deptac trawników
deptanie trawników to hańba trzewików..."




  • DST 66.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 33.00km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kurów.

Czwartek, 10 maja 2012 · dodano: 10.05.2012 | Komentarze 1

Oślepiające łby kabin tirów.
Kurów by night good.




  • DST 62.70km
  • Czas 02:30
  • VAVG 25.08km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nocne jechanie swego. Najt lajt.

Wtorek, 8 maja 2012 · dodano: 08.05.2012 | Komentarze 0

Burki, Kruczki i inne Pikusie biegają za tylnym kołem.
Tajemniecza postac z żarzącym się w ciemności petem opryskuje porzeczki.
Dostałem chrabąszczem pod oko i szkoda mi chrabąszcza.
Nocne gibanie sie po wioskach przypomina mi Tatry po słowackiej stronie.
Vitanova, Pribylina...
Eh.




  • DST 99.50km
  • Czas 03:00
  • VAVG 33.17km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poprawiny

Niedziela, 6 maja 2012 · dodano: 06.05.2012 | Komentarze 0

Nad Radawcem znów lotnicze cuda-wianki. Chłopaki oddaja skoki ze spadochronem.

W Harzu mobilny fotoradar błyskał fleszem a pani posterunkowa wielokrotnie przełożona błyskała zębami. W uśmiechu, ze jakiś ktuś jedzie, szczerzy zęby i popija se danonka.
Dobry śliwkowy danonek- mały, w sam raz do kieszonki, dobry- w sam raz na upalne, duszne kręconko.
Nałęczówek- jak ja kocham, kocham, kocham podjeżdżac Armatnią Górę! Zawsze jest to usadzenie dupy w siodle, zajęcie pozycji i ciśnięcie boskim łukiem- byle do drewnianego kościółka, byle do szczytu. A potem odcina powietrze i dyszący dziwny pan wpada na skrzyżowanie- szczęśliwy, że dyszy.

Bogucin i dalej Garbów- droga jak przez mękę i strefę ostrzału armatniego- dziury, dziurska, dziurwy. Ale potem jest ta długa i lekko pod górę prosta z mijanym na winklu kościółkiem jak z teledysku "November rain" G n'R.
I to są te chwile o których śpiewa ten tandeciarz, bożyszcze gówniar z Placu Litewskiego- Rysio R. Piękne, kurna chwile.

I finisz- zawrotka w Gutanowie na krajową siedemnastkę, powrót do normalnych standartowych nawierzchni asfaltowych. I lotka. Miła lotka połączona z drażnieniem powonienia w Bogucinie. To chyba jest przemyślana marketingowa zagrywka- pootwierac okna karczmy "Bida" i atakowac licznych przejezdnych cudownym zapachem super szamy. Przez chwilę poczułem się jak pies pod mięsnym.
Coraz lepiej zgrywa się z Bacikiem. Bacik, można by rzec- dobry rower.




  • DST 170.00km
  • Czas 05:30
  • VAVG 30.91km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Fabiola.

Sobota, 5 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 4

Warszawka męczyła mnie od dawna. Zrobic Warszawkę, dojechac do Warszawki, o własnych siłach, łał i w ogóle wielkie joł i aj waj.
No i stało się.
O godzinie 9 01 zamykałem furtkę i siadałem na batanawoza.
Cały odcinek "tam" szedł genialnie. Słonko dało na luz i poszło za chmury co spowodowało, że czuło się te 5 procent (conajmniej) pary pod butem więcej.
I tylko dwa razy chciano mnie zepchnąc z mojej trajektorii ale ogólnie było tak dobrze, że chłopaki mają moje wielkoduszne "nie ma spraaawy".

Dziewczyny z pobocza o wysokich koturnach i w fajnych pończochach machały do mnie. No bo ja machałem pierwszy. I tak se myślę (wręcz taką mam nadzieję), że była wśród nich chociaż jedna, której sprawiło to ..... Radośc to chyba zdecydowanie za dużo powiedziane ale może choc jednej zrobiło się miło? Nie tylko dymanie za liścia i obleśny pan z tira co spiesznie ciągnie swą naczepę do rodzinnego miasta, do domu, do żony, do dzieci. I tylko na pięcsetnym kilometrze małe niewinne ruchanko....

Fuck...

Przed jedenastą wyprzedziły mnie nie wiadomo kiedy zawodniki z toro w drodze na zawody. Nie ma to jak usłyszec w słuchawce, że ekipa mnie pozdrawia. Bo to oznacza,że ekipa widzi moją pracę, popiera ją i może nawet jest im miło wiedziec mnie jak se cisnę kilometraś po kilometrasiu. No to jest niezaprzeczalny motywator jak sam skurwysyn. Mega, mega.

Cisnąc przez Wawer mając pod nosem panorame Wawy wraz z jej PeKaieNem czułem, że jeszcze mogłbym sporo.

Pojawiała się od samego początku pokusa powrotu tą samą drogą. Głównie po to by poczuc (współczuc?) to samo co czuja chłopaki-zabijaki z RL-a co to postanowili jebnąc 300 kilometrów na raz.
Wróciłem jednak pociągiem i dobrze. W pociągach można spotkac kobiety o intrygującej urodzie, ponętnych kształtach spowitych letnimi sukienkami i nieczęstych imionach.

W Otwocku sporo przyjaźnie nastawionych szosowców. Za każdym mijanym bajkerem miłe machanie.

Jazda w tętnie, jechanie swego, bez ekstrawagancji.




  • DST 126.00km
  • Czas 04:00
  • VAVG 31.50km/h
  • HRmax 175 ( 93%)
  • Aktywność Jazda na rowerze

.

Czwartek, 3 maja 2012 · dodano: 03.05.2012 | Komentarze 0

Zacząłem krajową dwunastką. Korciło bardzo,żeby pocisnąc do Wawy i wrócic se pociągiem.
Ale może nie tym razem.
Noga podawała. Pogoda była. Cacy, cacy.
Lublin-Puławy-Kazimierz-Wojciechów-Radawiec-Lublin.




Gorący maj.

Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 01.05.2012 | Komentarze 0

Trzy i pół godziny w słońcu.
Wiłem się dziś dookoła Radawca.
Żółty Dromader cudnie hałasując gwiazdowym silnikiem wzbił się nad zieloniutką trawą by się wspaniale odcinac na niebieskim niebie.
W zasadzie dla tego jednego momentu warto było wyjśc i tam się znaleźc.
Piękny był.
Lublin-Strzeszkowice Duże-Radawczyk-Babin-Bełżyce-Matczyn-Pawlin-Radawiec Duży-Motycz-Sporniak-Palikije-Wojciechów-Nałęczów-Ożarów-Ługów-Bogucin-Garbów-Bogucin-Jastków-Dębówka-Lublin.




  • DST 142.00km
  • Czas 04:00
  • VAVG 35.50km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lublin-Puławy. Erotyczne doznania w Wąwolnicy.

Niedziela, 29 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 1

Piekarnik- ale ja tak lubię.
Na odcinku Celejów- Wąwolnica chłopcy kładą nowe dywaniki. Tyle tylko, że dywanika jeszcze brak. Jest za to genialnie wyfrezowany stary dywanik. Na moje oko może to miec nawet i z dziesięc kilometrów- taki erotyczny tor doznań. No co tu ukrywac- ciekawe doznanie taka nieustanna wibracja przenoszona z gruntu poprzez koło na widelec. Z widelca wyżej na główkę ramy. A z główki ramy na rurę poziomą. A dalej to już się nie nadaje do publicznych wyznań ale było ciekawie, ehehe;)

W Puławach pyszne gofry i ładne dziewczyny.

Cały ten trening lepki od potu, jakiś seksualny i w ogóle zajebisty.

Na finiszu wygadany małolacik z toro w żółtym jaju na łbie jako extra bonus:D
W pieron dziś gorąco. Lato :D
&feature=relmfu




  • Aktywność Jazda na rowerze

Grand Prix MTB Puławy

Sobota, 28 kwietnia 2012 · dodano: 28.04.2012 | Komentarze 5

Przełajeczką po brąz...eheheheeeeee...
Impra z klimatem- kto nie był, niechaj zawita.




  • Czas 02:00
  • HRmax 174 ( 92%)
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zamiast święcenia jajek.

Sobota, 7 kwietnia 2012 · dodano: 07.04.2012 | Komentarze 0

Sporniak, Palikije, Wojciechów, Bochotnica i nazad w kierunku Lublina.
Mgła jak owego dnia. Wrażenie kojarzące się jednoznacznie.
Dla kontrastu/przeciwwagi gadaja jednak ptaki. I pięknie se gadają. Uczta dla ducha. Motywator dla nogi, który kanałem tranzytowym ucho-mózg-noga daje fazę i kopa do kręcenia.