Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- DST 35.00km
- Czas 01:45
- VAVG 20.00km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Spacerowo, nostalgicznie (trawienie obfitej obiadokolacji).
Piątek, 11 maja 2012 · dodano: 11.05.2012 | Komentarze 0
Bardzo lekko i po mieście.
Miasto pełne osób o których Wojtas czy tam inny Zajka śpiewali "...bydło, kaleki kochające dyskoteki...". Bardzo dawno temu. Kiedy sam byłem tak młody i beztroski a muzyki słuchało się z kaset magnetycznych. Dziewięcdziesiątek i sześcdziesiątek, które czasem wciągało i wtedy była lipa. Które to kasety w takich razach misternie wysupływało się z kieszeni w kaseciaku i ostrożnie nawijało ołówkiem bądź długopisem marki BIC.
Dźwięk przymarszczonej taśmy nigdy już nie był tak dobrej jakości jak przed wciągnięciem. Tak. Kiedyś wciągało kasety.
A dziś sam jestem dziadkiem, więc cóż mógłbym dac mojemu wnuczkowi, jeśli nie moje ulubione Werther's Original? Słodkie, śmietankowe. Po prostu pyszne.
Korba trochę trzeszczy.
A! I wciąż trzyma się mnie ta piosenka śpiewana miłym głosikiem:
"...nie deptac trawników, nie deptac trawników
deptanie trawników to hańba trzewików..."
