Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- Czas 01:00
- Aktywność Jazda na rowerze
Stare buty. Street art.
Sobota, 12 maja 2012 · dodano: 12.05.2012 | Komentarze 0
Zajechałem dziś całkiem przypadkiem do serwisu Kefira. A właściwie zajechałem tam celowo ale nie wiedziałem, że to Kefirowy serwis. Kefir- postac poniekąd kultowa.
Kefir to jeden z pierwszych left'ych w Lublinie.
Kefir to czasy, kiedy kolarsko- rowerowe życie koncentrowało się pod kasztanem u Marcina Tuory a w miejscu, gdzie jest Inżynieria stała drukarnia wespół z kaplicą jakiegoś kościoła ewangelikalnego. To w sumie dawne czasy.
Strasznie się ucieszyłem widząc tę długowłosą przyjazną paszczę która kojarzy mi się jednoznacznie dobrze i gdyby tak Kefira otagowac to szło by to tak: cannondale-lefty-Krzysio-Cyrulicza.
Kefirek podokręcał mi śruby na pająku (bo ja jestem tylko zwykłym grajkiem i nie mam tego "trzymadełka do kominków") co spowodowało, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki korba zamilkła. Irytujące trzaski odeszły w niebyt.
Jak mało czeba prostemu człowiekowi...Korba nie strzela- człowiek się cieszy. Człowiek się cieszy-rower szybko i pewnie jedzie...
Dziś, po przetrawieniu płata mięsa i góry makaronu jestem lekki jak pieprzone piórko. Przełajka staje się moją kończyną. W łańcuchu mam ścięgna a w kierownicy mięsień gładki. Napierdalam krawężniki i bezczelnie obserwuję mijajęce mnie kobiety czy im się podoba. Jak małe dziecko. Dobrze jest czuc w sobie dziecko. Bez "...kompleksów i bez wstydu...".
Diadory po jednym i to niespełna przełajowym sezonie sa starymi, utrudzonymi butami. Pójdą do szewca, są w tym mieście dobrzy fachowcy.
Wykopałem moje stare victorie. Zastanawiające, że są w dużo lepszym stanie. Inny kształt podeszwy daje miły i fajny, miękki "klik".
