Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi marcin0604 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 6615.49 kilometrów w tym 558.47 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin0604.bikestats.pl
  • DST 170.00km
  • Czas 05:30
  • VAVG 30.91km/h
  • Sprzęt Batavus Tech 7
  • Aktywność Jazda na rowerze

Fabiola.

Sobota, 5 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 4

Warszawka męczyła mnie od dawna. Zrobic Warszawkę, dojechac do Warszawki, o własnych siłach, łał i w ogóle wielkie joł i aj waj.
No i stało się.
O godzinie 9 01 zamykałem furtkę i siadałem na batanawoza.
Cały odcinek "tam" szedł genialnie. Słonko dało na luz i poszło za chmury co spowodowało, że czuło się te 5 procent (conajmniej) pary pod butem więcej.
I tylko dwa razy chciano mnie zepchnąc z mojej trajektorii ale ogólnie było tak dobrze, że chłopaki mają moje wielkoduszne "nie ma spraaawy".

Dziewczyny z pobocza o wysokich koturnach i w fajnych pończochach machały do mnie. No bo ja machałem pierwszy. I tak se myślę (wręcz taką mam nadzieję), że była wśród nich chociaż jedna, której sprawiło to ..... Radośc to chyba zdecydowanie za dużo powiedziane ale może choc jednej zrobiło się miło? Nie tylko dymanie za liścia i obleśny pan z tira co spiesznie ciągnie swą naczepę do rodzinnego miasta, do domu, do żony, do dzieci. I tylko na pięcsetnym kilometrze małe niewinne ruchanko....

Fuck...

Przed jedenastą wyprzedziły mnie nie wiadomo kiedy zawodniki z toro w drodze na zawody. Nie ma to jak usłyszec w słuchawce, że ekipa mnie pozdrawia. Bo to oznacza,że ekipa widzi moją pracę, popiera ją i może nawet jest im miło wiedziec mnie jak se cisnę kilometraś po kilometrasiu. No to jest niezaprzeczalny motywator jak sam skurwysyn. Mega, mega.

Cisnąc przez Wawer mając pod nosem panorame Wawy wraz z jej PeKaieNem czułem, że jeszcze mogłbym sporo.

Pojawiała się od samego początku pokusa powrotu tą samą drogą. Głównie po to by poczuc (współczuc?) to samo co czuja chłopaki-zabijaki z RL-a co to postanowili jebnąc 300 kilometrów na raz.
Wróciłem jednak pociągiem i dobrze. W pociągach można spotkac kobiety o intrygującej urodzie, ponętnych kształtach spowitych letnimi sukienkami i nieczęstych imionach.

W Otwocku sporo przyjaźnie nastawionych szosowców. Za każdym mijanym bajkerem miłe machanie.

Jazda w tętnie, jechanie swego, bez ekstrawagancji.





Komentarze
Ifson
| 20:44 piątek, 11 maja 2012 | linkuj 340km w jeden dzień to nie dla mnie :D
marcin0604
| 20:43 piątek, 11 maja 2012 | linkuj No spoko, może jeszcze sobie pociśniemy. Ja nie widzę problemu. Nawierzchnie są genialne. No może z małymi wyjątkami jak na przykład Garwolin ale i tam jest ogólnie w porzo.
Tylko trzyba wcześniej se rozkminic kwestię powrotu. PoskiBus roweru nieopakowanego nie weźmie- pytałem. Pociągi są w pieron drogie. Robienie obu stron to już nie trening tylko orka. No chyba, że potraktowac to jako trening przed sakwiarską wyprawą typu "w 80 minut dookoła świata". :) Ale ja póki co do sakwiarstwa nie dorosłem.
Ifson
| 18:01 piątek, 11 maja 2012 | linkuj szkoda że nic nie mówiłeś, może kompana byś miał do Wawy, od dawna marzy mi się pojechanie do Wawy o własnych siłach..
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!