Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj6 - 0
- 2013, Kwiecień1 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2013, Luty1 - 2
- 2012, Listopad3 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Lipiec1 - 1
- 2012, Czerwiec16 - 13
- 2012, Maj16 - 10
- 2012, Kwiecień4 - 7
- 2012, Marzec11 - 6
- 2012, Luty11 - 6
- 2012, Styczeń13 - 16
- 2011, Grudzień7 - 10
- 2011, Listopad12 - 29
- 2011, Październik17 - 15
- 2011, Wrzesień15 - 1
- 2011, Sierpień10 - 1
- 2011, Lipiec4 - 3
- DST 86.22km
- Czas 02:45
- VAVG 31.35km/h
- VMAX 56.60km/h
- HRmax 182 ( 96%)
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Niezabitowa.
Sobota, 22 października 2011 · dodano: 22.10.2011 | Komentarze 0
Pocisnąłem sobie w dół JP2 odbijając na Janowską.
Dośc późno zebrałem zadek w troki.
Dziś prosto, prościutko na Bełżyce. Po 50 minutach kręcenia przelatywałem przez centrum miasteczka.
Nie zastanawiając się zbytnio nad kwestią "którędy?" odbiłem na Niezabitów. Wybrałem tym samym totalnie dziadowską nawierzchnię spod której wyłaziły raz po raz warstwy kocich łbów pamiętające za pewne okupację.
W następnej kolejności w lewika na znak "Nałęczów 12km". Przejazd przez Kębło i świetne, dawno nie śmigane wąskie tory ciuchci- wąskotorówki.
Nałęczów i standardzik główną prosto do domu.
Dziś kryzysowo, jakoś motywa uleciała. A może po prostu za mało zjadłem W każdym razie do 60 km było ok. Po było mniej ok.
Nie wciągnalem na kopyta ocieplaczy, trochę to odczułem poza ładnym pogodowo dniem pod koniec jazdy nad Miłocinem jakby śniegowe chmury trochę straszyły, że cóś z nich poleci. Nie poleciało.
Wydarzyło się dziś coś co spowodowało, że omal nie spadłem z roweru na glebę.
Ze śmiechu.
Mijając zakręt w lewo na Wojciechów i będą już lekko ujechanym ujrzałem wyborczy plakat Ani Glijer, który widziałem już po wielokroc. Jak to jest, że wcześniej nie dostrzegłem tego maleńkiego dwuznacznego akcentu a przez to strasznie kretyńsko śmiesznego? Ni wim.
Pod facjatą młodej laski, która w zasadzie pod pewnymi warunkami mogła by się nawet podobac i wielką czcionką wypisanym jej głupkowato zdrobnionym imieniem (nie "Anna" ale "Ania". Ania z Zielonego Wzgórza, heh) jest ikonka facebooka- łapka z wyciągniętym paluchem "lubię to".
No więc chyba trzeba byc ujechanym porą pażdziernikową, przewentylowanym trzeba byc zimnym powietrzem, żeby dotarła do łba myśl, jak odbierze taki wyborczy plakacik miejscowa babina, która nie zna internetu, bo jej internet generalnie zwisa a tym samym nie wie co to facebook.
No to co se pomyśli babina widząc plakacik?
Że niebrzydka w sumie Ania Glijer lubi to.
Hm...
